- My z naszą ofertą wychodzimy im naprzeciw, oferując alternatywę dodatkowego zarobku. Nie namawiamy rolników do rezygnacji ze współpracy z mleczarnią, dajemy tylko wskazówkę, że mogą sprzedawać mleko poprzez mlekomaty - podkreśla Justyna Rydel.

- Jako, że tworzymy sieć mlekomatów skupionych pod jedną marką, mogą być one zarówno naszą własnością, jak i należeć do rolników bądź inwestorów. W przypadku gdy mlekomat należy do nas, jest on dzierżawiony przez rolnika i w nim sprzedaje on swoje mleko. My nie sprzedajemy mleka, robi to wyłącznie producent (rolnik) na swój rachunek. My tylko dostarczamy urządzenie - mówi Justyna Rydel.

Jak wyjaśnia rozmówczyni, słowo „Eko" w nazwie firmy oznacza tu, że mleko pochodzi „z natury", czyli że mleko sprzedawane w mlekomacie pochodzi prosto od krowy, nie jest przetworzone. - Dostajemy informacje od gospodarstw typowo ekologicznych, że chcą sprzedawać w taki sposób swoje mleko. W tym wypadku na naszych mlekomatach są zamieszczane dodatkowe informacje o tym, że mleko pochodzi z ekologicznych, certyfikowanych gospodarstw - podkreśla.

Podobał się artykuł? Podziel się!