PRZEGLĄD PRASY: Koniunktura na artykuły rolne nie omija nabiału – pisze Magdalena Kozmana. Za odtłuszczone mleko w proszku trzeba w niektórych krajach płacić już dwa razy więcej niż przed rokiem. W dodatku Australia - jeden z czołowych producentów nabiału, zanotowała słaby rok w jego produkcji.

Sytuację na światowych rynkach starają się wykorzystać europejscy producenci. Po słabym ubiegłym roku, gdy wartość eksportu naszego nabiału zwiększyła się tylko o 4 proc., pierwszy kwartał 2007 r. przyniósł tu 16-proc. wzrost.

By zatrzymać mleko, masło i sery na wspólnotowym rynku, Unia Europejska zlikwidowała dotacje do eksportu. Ale firmom i tak się on opłaca.

Trwa rewelacyjna koniunktura na rynkach światowych. Nawet drogie sery z Unii znajdują zbyt na rynkach światowych. Coraz więcej nabiału z Europy kupują kraje Afryki Północnej i Chiny. Pojawiły się nawet sugestie, by wprowadzić podatek eksportowy w celu zatrzymania produktów rolnych na unijnym rynku -mówi Sławomir Stepulak, ekspert Zespołu Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa.

Na razie o wprowadzeniu podatku eksportowego nie ma mowy, więc duże polskie przedsiębiorstwa starają się wykorzystać dobry okres i zwiększają produkcję. Lacpol rozbudowuje swoją proszkownię mleka w Piotrkowie Kujawskim, podobnie robi Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska Koło. W październiku Mlekpol uruchomi w Mrągowie duży zakład produkcji serów. Dziennie mrągowska fabryka będzie przetwarzała 1 mln litrów mleka.

Rosnące moce produkcyjne podsycają popyt na mleko. Rolnicy mogą się czuć rozpieszczani, bo są zasypywani ofertami skupu po coraz wyższych cenach. Rok temu średnia cena skupu mleka w Polsce wynosiła 96 zł za 100 kg, teraz jest to 103 zł. W niektórych regionach ceny dochodzą już do 150zł.

Dostajemy już 1,3 złotego za litr, czyli jedną z najwyższych cen w kraju. Ale są prywatne firmy, które przyciągają rolników ceną 1,35 zł - twierdzi Wojciech Kowalewski, gospodarz ze Srebrowa.

O problemie z odchodzącymi dostawcami przekonują się mniejsze spółdzielnie, które nie mogą konkurować z gigantami rynku. Na zachodzie kraju pojawiły się wozy Nordmilch i Mueller Milch. Te niemieckie koncerny płacą polskim gospodarzom znacznie więcej, niż są w stanie zaoferować krajowi przedsiębiorcy.