PRZEGLĄD PRASY: Masło po 4 złote za kostkę, mleko po 2,5 złotego za litr i sery żółte po 20 i więcej złotych za kilogram - do takich szokujących poziomów wzrosły ceny wyrobów mleczarskich. Powód Mleko w skupie podrożało nawet o 100 proc. - z 70-80 groszy w ubiegłym roku do 1,5 zł obecnie. Wszystko przez unijne ograniczenia, które nie pozwalają rolnikom sprzedawać tyle mleka, ile mogliby produkować – pisze Mariusz Urbanke.

Polscy rolnicy ukarani
W poprzednim roku (tzw. kwotowym, który trwał od marca 2005 do marca 2006) polscy producenci dostarczyli do skupu więcej mleka, niż pozwala Unia - o ponad 287 tys. ton - za co muszą zapłacić w sumie 64,4 mln euro kary. - Limity dla Polski są śmiesznie małe - mówi Danuta Kowalczyk, prezes Spółdzielni Mleczarskiej Biel-Ser" w Bielsku-Białej i członek Rady Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. - Ocenia się, że średnie spożycie mleka na osobę wynosi 300 litrów rocznie. Według takich norm szacowano kwoty mleczne dla krajów starej Unii. Na tej podstawie Polska powinna dostać limit w granicach 12 mln ton.
Tymczasem w traktacie akcesyjnym otrzymała zaledwie 8,5 mln ton limitu produkcji mleka, a obecnie - po interwencjach polskiego rządu - dysponuje kwotą ponad 9 mln ton. - To o co najmniej 3 mln ton za mało - podkreśla prezes Kowalczyk.

Błędne szacunki ekspertów
Jan Gaweł, wiceprezes tyskiego Sertopu i członek Rady Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich twierdzi, że dziś polscy mleczarze mogliby sprzedać wszystko na pniu - tak duży jest popyt na ich wyroby. - Ale cierpimy na brak surowca - mówi. - A jeśli mamy oferty, to są one o 40 proc. droższe w porównaniu z rokiem poprzednim. Jego zdaniem, unijni eksperci źle oszacowali zapotrzebowanie na wyroby mleczarskie - i stąd cały problem. - Idzie wielki eksport do Azji, ponieważ w Australii i Nowej Zelandii - które są głównymi dostawcami na tym rynku - panowała susza i brakuje tam mleka oraz wyrobów z niego - mówi Kowalczyk. - Na rynek niemiecki weszła szwedzka Arla, która skupiła wszystko, co się dało od dużych gospodarstw. Niemcy weszli zaś na nasze zachodnie tereny i tam prowadzą skup podbijając ceny. Z wyliczeń mleczarzy wynika, że mleko w skupie kosztowało jeszcze na początku ubiegłego roku 70-80 groszy za litr. Ale już pod koniec 2006 r. doszło do 92 groszy za litr. Dziś rolnicy żądają 1,35 zł, a nawet 1,5 zł za litr. - Gdyby to przełożyć na cenę wyrobu gotowego, to ser typu krajanka powinien podrożeć o co najmniej 2,50 zł za kilogram - dodaje prezes Kowalczyk. - Ale o tyle nie możemy podnieść cen, bo klient tego nie zaakceptuje. Potwierdza to Jan Gaweł. - Do tej pory podnieśliśmy ceny zaledwie o 8-9 proc, żeby nie tracić rynku - mówi. - Dopóki nie będzie więcej surowca, ceny będą rosły - prognozuje.

Farmerzy popierają limity
Dlatego też Polska proponuje podwyższenie krajowych limitów produkcji mleka obowiązujących w Unii Europejskiej o 3 do 5 proc. Komisja Europejska i większość krajów członkowskich popiera tę propozycję, ale nowe limity mogą zacząć obowiązywać dopiero od 1 kwietnia 2008 roku. Mówi się też o całkowitym zniesieniu limitów od 2015 roku. Ale nie wszyscy rolnicy są za takim rozwiązaniem. Minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz powiedział, że Polska będzie temu przeciwna. Decyzję taką podjął ponoć po spotkaniu z producentami mleka w powiecie ostrołęckim - gdzie są duże gospodarstwa i produkuje się najwięcej mleka w Polsce. - Na 200 zebranych rolników tylko pięciu było za zniesieniem kwot - powiedział minister.

- Trudno się dziwić rolnikom, że popierają kwoty mleczne - daje im to stabilizację, możliwość planowania produkcji a nawet brania kredytów na inwestycje rozwojowe - tłumaczy Tomasz Żabiński, dyrektor oddziału Agencji Rynku Rolnego (ARR) w Katowicach. Przypomina też, że na rynku trzody chlewnej nie ma takich regulacji, co doprowadziło do znacznego spadku cen. - Pamiętamy protesty rolników, którzy nie potrafili sprzedać mięsa z godziwym zyskiem - dodaje. Właśnie takiej sytuacji mają zapobiegać unijne limity na rynku mleka. ARR, która pilnuje ich przestrzegania, musi kontrolować nawet targowiska, gdzie producenci mleka mogą sprzedawać swe wyroby. - Na raz ie tylko upominamy tych, którzy sprzedają sery czy mleko i nie mają przyznanych unijnych kwot, ale karać też możemy - dodaje dyrektor Żabiński.

W roku kwotowym 2006/2007 wykorzystanie w Polsce krajowego limitu produkcji mleka wyniosło 97,3 proc. Tym razem nie ma więc zagrożenia, że polscy rolnicy zapłacą unijne kary za nadprodukcję. Jest jednak i druga strona tego medalu, skup mleka w Polsce spada - w czerwcu był o 5,4 proc. mniejszy niż rok wcześniej. Główny powód to ostre normy higieniczne, które wprowadzono na początku tego roku. - Wiele małych gospodarstw nie potrafi ich spełnić, sypią się więc kary a nawet gospodarstwa dostają zakaz produkcji mleka - mówi Jan Gaweł. - Małe gospodarstwa, których dużo jest w naszym regionie i np. w Małopolsce, nie wykorzystują więc przyznanych im limitów.

Źródło: Dziennik Zachodni