Epidemie chorób odzwierzęcych czy przypadki fałszowania żywności powodują, że konsumenci coraz częściej zwracają uwagę na jakość i bezpieczeństwo produktów. Dlatego istnieje potrzeba wprowadzania odpowiednich systemów oraz procedur gwarantujących żywność wysokiej jakości - powiedział Różański. Dodał, że na półkach sklepowych jest coraz więcej produktów ze znakami jakości - takie systemy od dawna istnieją m.in. we Francji, Niemczech czy w Austrii.

Jak mówił szef UPEMI, można zaobserwować dwie przeciwstawne tendencje: część konsumentów szuka i kupuje jak najtańsze produkty, ale też coraz więcej osób poszukuje zdrowej żywności i dokładnie analizuje skład produktu na etykietach. Ludzie nie chcą jeść kiełbas czy szynki z dużą ilością ulepszaczy bądź konserwantów, a mięso i wyroby wędliniarskie ze znakiem QAFP nie zawierają takich dodatków - podkreślił. Dodał, że w kampanii chodzi o to, by znak QAFP był rozpoznawalny, by konsumenci mogli świadomie dokonywać zakupów.

Aby uzyskać żywność o walorach ponadprzeciętnych, konieczne jest przestrzeganie restrykcyjnych norm. Takie normy zostały w 2009 r. opracowane przez polskich naukowców, z inicjatywy Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, dla systemu QAFP (Quality Assurance for Food Products - Systemu Gwarantowanej Jakości Żywności).

Obecnie system obejmuje trzy grupy towarów: kulinarne mięso wieprzowe (schab, szynka, karkówka, łopatka, polędwiczka), mięso drobiowe z piersi kurczaka i indyka oraz tuszki i elementy młodej polskiej gęsi owsianej, a także wędliny.

Uczestnictwo w tym systemie jest dobrowolne. Przystąpienie do niego oznacza jednak spełnienie wielu wymogów, jak chów określonych ras świń czy drobiu, zachowanie zasad dobrostanu zwierząt, przestrzeganie restrykcyjnych wymogów podczas uboju i rozbioru tusz, a także odpowiedni sposób pakowania elementów mięsnych.

Hodowca czy firma mięsna, która zgłosi się do systemu, może liczyć m.in. na udział w szkoleniach i promocję swoich wyrobów. Na razie "rozkręcenie" jakościowej produkcji idzie jednak wolno, bo wiążą się z tym dodatkowe koszty, jakie musi ponosić hodowca, przestrzegając różnych norm. Jednocześnie jest to szansa dla producentów trzody, że będą uzyskiwać wyższe ceny za żywiec.

Mięso z certyfikatem powinno być droższe niż bez niego, lecz warunki sprzedaży dyktują sieci handlowe. Handel przekonuje się już jednak do tego, że znak QAFP jest wyznacznikiem jakości - uważa prezes Krajowej Rady Drobiarskiej Rajmund Paczkowski.

UPEMI dysponuje budżetem na kampanię w wysokości 3 mln zł. Ma ona polegać na informowaniu o zaletach mięsa znakiem QAFP podczas warsztatów kulinarnych, konkursów, w spotach telewizyjnych i w mediach. Wcześniej system QAFP był promowany ze środków krajowych zebranych na funduszach promocji mięsa: wieprzowego, drobiowego i wołowego.

Podobał się artykuł? Podziel się!