Swoją ofertę o gamę produktów bez surowców modyfikowanych, rozszerzyła m.in. firma De Heus. Znajdują się w niej pasze dla krów mlecznych, jak również dla młodzieży hodowlanej i bydła opasowego. Na rynku wyróżniają je rygorystyczne zasady produkcji i dedykowany bezpieczny transport.

Według prognoz globalny rynek żywności bez GMO ma urosnąć o ponad 16 proc. w latach 2017-2021. Szacuje się, że jeszcze w tym roku połowa produktów mlecznych w Niemczech może zyskać oznaczenie „wolne od modyfikacji”.

Największym wyzwaniem dla jest konieczność wyeliminowania modyfikowanej śruty sojowej z dawki paszowej. Jej alternatywa, tzw. soja NGMO, lecz jest ona droższa o ponad 400 zł za tonę. Pomocne mogą być gotowe rozwiązania paszowe, które dla ich producentów są z jednej strony wyzwaniem, a z drugiej – impulsem do rozwoju oferty. Analitycy prognozują, że w latach 2017-2021 globalny rynek pasz dla zwierząt bez GMO może wzrosnąć o ponad 7 proc.

- Wzrost produkcji mleka zauważalny jest w gospodarstwach, które korzystają z mieszanek paszowych. W przeciwieństwie do surowców wyróżniają się one stabilnymi parametrami pokarmowymi – mówi Wiesław Płecki, kierownik produktu ds. bydła De Heus.

Firma De Heus rozpoczęła produkcję pasz non GMO w 2016 roku. Linia Optimlek to oferta produktów bez GMO, produkowanych w oparciu o system kontroli. Zapewnia on pełne bezpieczeństwo. Linia zawiera produkty żywieniowe dla poszczególnych grup produkcyjnych bydła – cieląt, krów i opasów. Produkty są sprawdzone na fermach wolnych od GMO, a ich droga z wytwórni do gospodarstw odbywa się specjalnym, dedykowanym transportem, aby uniknąć ryzyka zanieczyszczenia paszą z surowcami modyfikowanymi. Komory paszowozów są czyszczone przed każ¬dym załadunkiem pasz Optimlek.

- Metoda oznaczania modyfikacji genetycznej jest bardzo czuła. Nawet nie¬wielkie zanieczyszczenie pyłem po¬chodzącym z paszy modyfikowanej daje pozytywny wynik na obecność modyfikacji. Ważny jest nie tylko odpowiedni transport. Hodowcy również muszą podjąć szereg działań. Przed pierwszym załadunkiem pa¬szy wolnej od GMO silos należy wyczyścić. Podobnie stacje paszo¬we i wszelkie magazyny, w których wcześniej przechowywano surowce lub pasze z udziałem surowców mo¬dyfikowanych – mówi Marcin Kryger, kierownik produktu ds. bydła De Heus.

Pasze non GMO pakowane są w spe¬cjalnie oznaczone opakowania, co zmniejsza ryzyko pomyłki. Błąd w skarmieniu paszy z modyfikowanym surowcem może bowiem skutkować konsekwen¬cjami finansowymi dla gospodarstwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!