Genetyka naszych zwierząt jest pierwszym z nich bo każde pokolenie to z założenia coraz lepsze zwierzęta – bardziej wydajne. Skoro bardziej wydajne to musi więcej zjeść. Wraz ze wzrostem wydajności jednak nie wzrasta pobranie paszy. Jest to sygnał do podawania większych ilości pasz treściwych, z którymi nie wolno przesadzić mając na uwadze ryzyko kwasicy żwacza.

Drugim postępem hodowli jest kolejna genetyka, ale jest to już genetyka roślin pastewnych. Przede wszystkim kukurydzy i produkowanej z niej kiszonki, stanowiącej źródło energii dla krów. Energia z kiszonki z kukurydzy ewoluuje w ostatnich latach i oprócz zawartej w ziarniakach skrobi, wykorzystuje się fizjologię krów – przeżuwaczy do maksymalnego wykorzystania tejże energii również z części wegetatywnej rośliny przez poprawienie jej strawności.

Kolejnym etapem postępu w hodowli krów mlecznych jest technika. Jeszcze kilka lat temu technologia zbioru kukurydzy na kiszonkę znacznie odbiegała od dzisiejszej. Mianowicie chodzi tu o rozdrobnienie roślin. Duże rozdrobnienie kukurydzy to jednak brak struktury. Nie należy doszukiwać się struktury w kiszonce z kukurydzy, a jedynie dodać inny komponent do dawki, który uzupełni ją w potrzebny do przeżuwania poziom włókna strukturalnego.

Oprócz wymienionych powodów zwiększających ryzyko występowania zakwaszenia dochodzi jeszcze aspekt polityczny, a mianowicie kwotowanie produkcji mleka oraz pożądane przez rynek spożywczy coraz chudsze mleko. Jeśli rolnik w roku referencyjnym oddawał mleko o zawartości 4 proc. tłuszczu, a na dzień dzisiejszy zawartość tego składnika ma na poziomie 3,6 proc. to ilość mleka jaką może sprzedać jest wyższa niż przyznana mu kwota.

Można dodać do dawki nieco więcej paszy treściwej niż wymaga tego zapotrzebowanie krowy i utrzymywać lekkie zakwaszenie żwacza by mieć niższą zawartość tłuszczu w mleku. Jednocześnie jest to jednak przestroga dla zbyt chytrych by nie przesadzać z tym dodatkiem, gdyż granica tu jest bardzo cienka i łatwo można doprowadzić do prawdziwego tąpnięcia w zawartości tłuszczu w mleku i nie będzie to spadek z 4,2 proc. na 4,0 proc., a spadek z 4,2 na 3,2 proc. tłuszczu – przestrzega dr Lach.   
Podobał się artykuł? Podziel się!