Jak mówił minister na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, na jego wniosek Komisja Europejska pozwoliła na rozłożenie tej kwoty na 3-letnie raty, "nieoprocentowane dla przetwórców mleka i tych rolników, którzy mieszczą się w tzw. limicie pomocy de minimis".

W ramach pomocy de minimis można dopłacić do działalności gospodarstwa 15 tys. euro w ciągu trzech lat. M.in. np. w formie tańszego materiału siewnego czy pomocy suszowej.

1/3 rolników, z tych, którzy przekroczyli limit, będzie musiała zapłacić karę do 1 tys. zł, ale dla 11 gospodarstw kara przekroczy 1 mln zł. "Wszyscy będą mogli mieć rozłożone płatności na równe 3-letnie raty, co z pewnością złagodzi, ale nie zniweluje problemów tych gospodarstw" - powiedział Sawicki.

Szef resortu rolnictwa przypomniał, że Polska od 2004 r., tj. od wejścia do UE, znała wysokość limitu produkcji mleka. W ostatnim roku kwotowym 2014/2015 było to ponad 10 mln ton.

W minionym roku przekroczenie kwoty wyniosło niecałe 6 proc.

Polska wcześniej dwukrotnie przekraczała limit produkcji mleka i płaciła kary. Pierwszy raz stało się to w roku 2005/2006 - kwotę przekroczyło ponad 139 tys. dostawców, a kara wyniosła 250 mln zł. Ówczesny minister rolnictwa ubiegał się w KE o rozłożenie tej należności na raty, ale zgody nie uzyskał - wyjaśnił Sawicki.

Zaznaczył, że w następnych latach produkcja mleka nie przekraczała limitów, zostało zniesione odprowadzanie przez rolników zaliczek na poczet ewentualnych kar.

Jak mówił, kolejne przekroczenie miało miejsce w roku 2012/2013; była to kara niewielka w wysokości 15,5 mln zł i nie była ona przez rolników odczuwalna.

Zapowiedź zniesienia kwot przez KE (czemu Polska była przeciwna), sprawiała, że rolnicy bardzo intensywnie rozwijali produkcję mleka, tym bardziej, że w 2014 r. była bardzo dobra koniunktura na rynkach światowych. Odbiorcy krajowi (mleczarnie) płacili rolnikom wówczas nawet powyżej 2 zł za litr i rolnicy wiedząc, że przekroczą limit produkcji akceptowali to, wiedząc, że nawet, gdy zapłacą karę, nadprodukcja będzie się opłacała - tłumaczył minister. Jednakże - jak zauważył - przyszła dekoniunktura, jest mniejszy popyt na produkty mleczarskie w Chinach, jest też nadprodukcja mleka w UE i mniejsze zapotrzebowanie w Afryce.