PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Sejmowa komisja rolnictwa o bydle mięsnym

Sejmowa komisja rolnictwa o bydle mięsnym Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, o problemach związanych z chowem i hodowlą bydła mięsnego mówili przedstawiciele MRiRW, związków branżowych, naukowcy oraz producenci; Fot. Ł.Ch

Autor: JK

Dodano: 07-04-2017 13:45

Tagi:

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o problemach związanych z chowem i hodowlą bydła mięsnego mówili przedstawiciele MRiRW związków branżowych, naukowcy oraz producenci.



Minister Ewa Lech przedstawiła stan i perspektywy hodowli chowu bydła mięsnego w Polsce.

Jak stwierdziła wicemister rolnictwa Ewa Lech, w latach 2005-2016 miał miejsce systematyczny spadek pogłowia krów, natomiast odnotowaliśmy wzrost liczebności pogłowia pozostałego bydła Powodem wzrostu liczebności pozostałego pogłowia bydła, czyli nie krów, był wzrost cen młodego bydła związany z powolnym, ale systematycznym zbliżaniem się cen naszego polskiego bydła do przeciętnych cen w Unii Europejskiej. W 2016 r. osiągnęliśmy 85 proc. średniej ceny unijnej, a w 2005 r. było to 77 proc.

Główną siłą napędową pozytywnych zjawisk na polskim rynku wołowiny był dynamicznie rozwijający się eksport, który w latach 2005-2015 powiększył się ponad trzykrotnie. Wprawdzie wzrost importu w tym okresie był jeszcze większy, ale jednak eksport był dziesięciokrotnie większy niż import. Udział eksportu w produkcji jest bardzo duży ze względu na niskie spożycie wołowiny na rynku krajowym. Zaobserwowaliśmy, że niestety, ale spożycie wołowiny w 2015 r. wyniosło u nas 1,2 kg na mieszkańca wobec prawie 4 kg w 2005 r. Wieloletni spadek spożycia wołowiny wynika w m.in. z wysokich cen tego mięsa i bardzo często niskiej, jakości. Ponadto wołowina ciągle drożeje w stosunku do innych rodzajów mięsa. W latach 2004-2014 (przy założeniu, że 2003 r. stanowi 100 proc.) ceny detaliczne wołowiny wzrosły ponad dwukrotnie, podczas gdy ceny wieprzowiny wzrosły o niecałe 40 proc., a drobiu o 36 proc.

Jeśli chodzi o rynek zbytu polskiej wołowiny, podrobów i przetworów w krajach Unii Europejskiej i w krajach trzecich, to w UE najwięcej sprzedajemy do Włoch, Niemiec i Holandii. Natomiast bardzo dużo sprzedajemy w krajach trzecich – w Bośni i Hercegowinie, Turcji, Hongkongu, Izraelu, Uzbekistanie i Kazachstanie.

Wsparcie postępu biologicznego w hodowli bydła mięsnego prowadzone jest na takich samych zasadach, jak przy bydle mlecznym. W 2016 r. została udzielona pomoc na prowadzenie ksiąg hodowlanych bydła ras mięsnych w wysokości ponad 1 mln zł, na prowadzenie oceny wartości użytkowej bydła ras mięsnych w wysokości 1,1 mln zł. Wsparcie produkcji zwierzęcej jest realizowane i dopuszczone zgodnie z przepisami unijnymi. Mamy płatność do bydła – sektor wołowiny, cielęciny; płatność do krów – sektor mleka i przetworów mlecznych, do owiec i do kóz – sektor mięsa baraniego i koziego. Nie będę już podawała wysokości płatności; państwo o tym wiedzą.

W tym roku zastosowano nowy instrument wsparcia sektora produkcji wołowiny. Przewiduje ono przyznanie pomocy finansowej m.in. dla producentów mleka oraz producentów świń, prowadzących produkcję w strefie objętej restrykcjami – mówimy tu o afrykańskim pomorze świń – w formie refundacji kosztu zakupu jałówek hodowlanych i buhaja ras mięsnych lub ras dwukierunkowych, utrzymywanych wyłącznie w celu produkcji mięsa.

Można powiedzieć, że w ciągu kilku najbliższych lat konkurencyjność cenowa nadal będzie sprzyjała rozwojowi polskiego eksportu, a co za tym idzie – także produkcji wołowiny. Tutaj też trzeba byłoby wspomnieć o możliwym otrzymaniu statusu kraju o znikomym ryzyku BSE, a w związku z tym mogą nam się otworzyć rynki zbytu na naszą wołowinę. Rozwojowi eksportu sprzyjać będzie także popyt ze strony krajów unijnych, jak np. ze strony Włoch, a także ze strony krajów trzecich. Zauważono, że we Włoszech spożycie wołowiny maleje, ale na skutek niekorzystnej sytuacji gospodarczej poszukuje się tańszych źródeł zaopatrzenia; a ponieważ jesteśmy konkurencyjni cenowo, to Włosi ograniczają import z Niemiec. Jeżeli chodzi o Turcję, to oczywiście tam 90 proc. stanowi spożycie wołowiny w porównaniu z innymi mięsami, a więc w związku z tym rynek turecki w dalszym ciągu będzie dosyć atrakcyjny.

W dłuższej perspektywie konkurencyjność cenowa będzie się jednak powoli wyczerpywać. W związku z tym należy przyspieszyć koncentrację, integrację pionową sektora, odpowiednimi instrumentami polityki rolnej. Umożliwiłoby to wprowadzenie nowych technologii, a w efekcie – uzyskać obniżenie kosztów produkcji. Zjawiskiem niekorzystnym na rynku wołowiny jest silne uzależnienie od popytu zagranicznego. Podstawą zwiększenia spożycia wołowiny w Polsce powinna być skuteczna promocja dobrej jakościowo wołowiny wyprodukowanej w kraju, a także jej stabilna jakość, gdyż ze względu na wysoką cenę wołowiny konsument oczekuje produktu stabilnego jakościowo.

Jak powiedział prof. Tomasz Strabel z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, niewątpliwie duże jest rozdrobnienie, występujące w hodowli bydła, postrzegamy, jako niezbyt sprzyjające rozwojowi zarówno chowu, jak i hodowli bydła.

Doskonalenie genetyczne, to jest kwestia małej wielkości ocenianych populacji, które są pod oceną użytkowości. Wielkość tej populacji praktycznie uniemożliwia ocenę wartości hodowlanej na takim poziomie, żebyśmy mogli sami efektywnie selekcjonować w dobie selekcji genomowej, która wymaga odpowiednio dużej populacji zwierząt. Zwierzęta muszą być zgenotypowane i wtedy selekcja przynosi duży postęp.  

W zakresie oceny wartości hodowlanej są potrzebne strategiczne decyzje, co do tego, jak dalej Polska chce postępować, jakie miejsce chce zająć, gdzie się chce znaleźć, jeśli chce się liczyć pod względem hodowli, a nie tylko być importerem materiału zagranicznego.

Jeśli chodzi o technologię chowu to wydaje się, że ze względów ekonomicznych i naszych uwarunkowań system pastwiskowy jest potencjalnie dużą szansą. Jest to system oparty w dużej mierze na użytkach zielonych, dający szansę na wytworzenie produktu o wysokich walorach; produktu zarówno o walorach odżywczych i prozdrowotnych, jak i wysokiej, jakości pod względem higienicznym.

Jesteśmy uzależnieni od światowych cen surowca. Pod względem hodowlanym też jesteśmy uzależnieni; jesteśmy uzależnieni od importu materiału i w zasadzie mamy tu małe ogniwo w całym łańcuchu hodowli bydła mięsnego i konsumpcji mięsa wołowego.

Jeśli chodzi o poziom organizacji produkcji, to przy takim rozdrobnieniu jest to oczywiście trudne do poprawy. Zauważyliśmy szereg elementów, które można byłoby wcielić w życie, ale nie są to oczywiście cudowne sposoby na rozwiązanie wszystkich problemów.

Uzależnienie od importu materiału hodowlanego oraz eksportu mięsa i żywca ogranicza nasze możliwości manewru i na pewno nie jest to czynnik, który nam ułatwia hodowlę i poprawia sytuację ekonomiczną hodowców. Jako potencjalne rozwiązanie, co było wcześniej podkreślane, jest proponowane zintensyfikowanie współpracy, oczywiście dla poszczególnych ras, z partnerami zagranicznymi; może to być pewnym rozwiązaniem przy naszym rozdrobnieniu i małej wielkości populacji.

Czynniki wewnętrzne wpływające na konkurencyjność, to potencjalnym elementem pozytywnym jest zwiększenie spożycia wewnętrznego. Następnie mamy zobiektywizowanie i ujednolicenie wartości rzeźnej w zakresie oceny użytkowości, bo też jest tu trochę do zrobienia. Umiejętność wyboru rasy i ewentualnego schematu krzyżowania.

Mamy cztery krajowe rasy, które są w typie mleczno-mięsnym, czyli są i trochę mleczne, i trochę mięsne. Jeśli chcielibyśmy je poprawić pod względem użytkowania mięsnego, to byłoby dobrze, żeby nie odbyło się to kosztem użytkowości mlecznej. Oczywiście to jest trudne przy tak małych populacjach, ale być może przy odpowiednim, umiejętnym korzystaniu z materiału zagranicznego byłoby to jakimś rozwiązaniem, gdyby oczywiście było to dopuszczone.

Według Jacka Zarzeckiego prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, w Polsce dominuje rasa limousine, która stanowi 75 proc.. Następnie jest charolaise i hereford oraz simental. Dobór ras odbywa się w zależności od zastosowanych systemów chowu; jeśli jest to chów intensywny, czyli jest to rasa belgijska biało-błękitna, a z drugiej strony mamy ekstensywny highland. Dobór ras także opiera się na możliwości żywieniowej sposobu utrzymania bydła.

Specyfiką produkcji bydła mięsnego jest to, że jest to długi cykl hodowlany. Wymagania w nim są stosunkowo niskie, jeżeli chodzi o infrastrukturę; ale same wydatki, jeżeli chodzi o zakładanie stad podstawowych, są bardzo, bardzo wysokie.

Hodowla bydła mięsnego jest rozdrobniona. Dla przykładu powiem, że na terenie dwóch województw, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, jest ponad 400 hodowców z tysiąca należących do związku, a sztuk bydła będących pod oceną jest niecałe 4 tys.

Jeżeli chodzi o metody opasu bydła mięsnego, to także widzimy tutaj trzy metody. Opas intensywny, opas półintensywny i opas ekstensywny, do którego mamy naturalne predyspozycje ze względu na ilość użytków zielonych oraz nieużytków, dostępnych na terenie całego kraju.

Produkcja wołowiny w Polsce stanowi głównie dodatek do hodowli bydła mlecznego i w krzyżówkach z rasami mlecznymi. W ten sposób jest kształtowana podaż mięsa wołowego, ale nie jest to jednak wołowina najwyższej, jakości. Konsumpcja wołowiny na jednego mieszkańca Polski wynosi obecnie 1,2-1,3 kg.

 Dane statystyczne informują o tym, że więcej spożywamy wołowiny z importu niż wołowiny krajowej. Importujemy wołowinę najdroższą, z najcenniejszych wyrębów. Należy zwrócić uwagę na to, że jest to szansa rozwoju dla naszego sektora. Był tu poruszany temat, że jesteśmy siódmym eksporterem wołowiny w Europie. Wiadomo o tym, że wołowina jest ceniona ze względu na swoje walory smakowe i odżywcze; jednak dobrej, jakości mięso jest wciąż znacznie droższe od drobiu i wieprzowiny i to głównie decyduje o tym, że wołowina przegrywa w kraju w tej konkurencji. Na eksport przeznaczone jest 90 proc. naszej produkcji bydła czystorasowego, a więc w kraju pozostaje niewielka ilość towaru o oznaczeniu premium.

Istnieje bardzo duży potencjał wzrostu spożycia wołowiny w Polsce, ale warunkiem jest powtarzalność oraz wysoka, jakość i kontrolowane pochodzenie. W strategii opracowanej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi jest na to położony główny nacisk, jeżeli chodzi o problemy sektora bydła mięsnego – to brak powtarzalności produkcji i niska, jakość. Jeżeli nie skupimy się na podstawowych rzeczach, czyli na hodowli i jakości, to będziemy szli w takim kierunku, w jakim obecnie idziemy, – czyli, że spożycie krewetek w Polsce wynosi 200 gramów na osobę, a spożycie mięsa wołowego mamy na poziomie 1,2-1,3 kg.

Jednym z najważniejszych punktów jest komunikacja pomiędzy podmiotami, pomiędzy całym sektorem. Przy braku współpracy pomiędzy całym sektorem, czyli pomiędzy sektorem hodowców-producentów, a także z przetwórcami, rynek nie będzie dobrze funkcjonował. Eksportujemy nasz towar, ale dla nas pojawia się wtedy kolejne duże zagrożenie, jakim jest pełne uzależnienie naszej hodowli i naszego rynku od eksportu. Mówimy o rynkach trzecich, ale też nie mówimy głośno o tych rynkach trzecich, które de facto pukają do naszych drzwi. Rynki trzecie, które są zainteresowane naszym towarem, żywym towarem, to jest Turcja i Egipt. Jeżeli chodzi o Egipt, to największym problemem są wymogi weterynaryjne. Jeżeli państwo prześledzilibyście, w jaki sposób wygląda świadectwo weterynaryjne bydła eksportowanego do Egiptu, to opłacalność eksportu jest znikoma, ponieważ liczba badań, koszty badań lekarskich, które musi przechodzić bydło, są niewspółmierne do osiąganych korzyści.

Dzisiaj największymi zagrożeniami polskiej hodowli, jest niska opłacalność produkcji, brak wsparcia w ramach dopłat bezpośrednich do hodowli bydła mięsnego, a także choroby, o których mówiłem oraz mała ilość materiału hodowlanego na terenie kraju.

Według Jerzego Wierzbickiego prezesa Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, w gospodarstwach do 50 sztuk jest 92 proc. bydła w wieku 1-2 lata. Dominuje populacja w małych gospodarstwach do 3 sztuk, do 5 do 10 sztuk.

W Polsce w ubojach dominuje bydło holsztyńsko-fryzyjskie. Tusze, które się uzyskuje to jest O, O+. Najlepsze klasy to są klasy E tam za bardzo nie widać udziału w polskiej populacji. Klasa U. Tutaj nastąpił niewielki wzrost w latach 2005-2016. W klasie R też niewielki wzrost. Dominują klasy O i P. Takie tusze są siłą rzeczy znacznie niżej wyceniane i mają gorszą opłacalność dla producenta bydła.

Dominuje u nas opas w oparciu o pasze gospodarskie, kiszonki z kukurydzy i kiszonki z traw, czyli półintensywny. Opasane są buhajki, nie opasa się wolców. To jest charakterystyczne dla Polski i dla krajów południa Europy. Wielka Brytania nie opasa buhajków, opasa wolce. Rynek w Europie jest troszkę zróżnicowany, a my jesteśmy w takiej grupie, jak południowe kraje.

W ostatnich dwóch latach był stosunkowo duży udział uboju krów. Normalnie wynosił 28 proc. w poprzednich latach, a w ostatnich dwóch latach to było 33 proc..

Mamy niski poziom specjalizacji. Jeśli rolnik jest w posiadaniu cielęcia, to prowadzi je od początku do końca. Mamy odpajanie cielaka, mamy fazę wzrostu i fazę finiszu. Faza finiszu jest szczególnie ważna, dla jakości mięsa, a my mało uwagi przywiązujemy do niej, dlatego jest mało wyrównanego towaru do ubojni.

W Cyklach koniunkturalnych widzimy pewną prawidłowość. Od stycznia cena spada. Jest takie pierwsze wahnięcie w górę w maju, potem w lipcu jest dołek, a następnie ceny rosną do końca roku. Po wejściu do Unii cena u nas wzrosła. Warto zwrócić uwagę na lata 2011-2012; wtedy cena buhajków była najwyższa. Co się potem stało? Zakaz uboju rytualnego, religijnego. Ponowne wejście możliwości przeprowadzania takiego uboju powoduje wzrost ceny.

Odchów cieląt, opas młodego bydła i finisz. Są to trzy bardzo ważne fazy, które w Polsce są zwykle wykonywane przez jednego rolnika, niespecjalizującego się w żadnej z nich. Warto pomyśleć i zastanowić się nad tym, jak ewentualnie podzielić się pracą. Na przykład gospodarstwa o wielkości 20-30 krów, które odchodzą od produkcji mleka, mogą się zastanowić nad tym, czy wspólnie z sąsiadami nie zorganizować się i nie robić odpajania cieląt. Popyt na żarłaki 150 kg, 120 kg, które można odebrać w ilości 20-30 sztuk, jest bardzo wysoki. Producenci ciężkiego żywca chętnie po takie cielęta przyjadą przez całą Polskę. Warto o tym pomyśleć.

Mamy wyraźną koncentrację ubojów. Prawie 60 proc. bydła w Polsce ubija 15 rzeźni. Ten proces postępuje i musimy liczyć się z tym, że będzie następowała dalsza koncentracja ubojów.

Widzimy trwający cały czas spadek pogłowia krów, chociaż 2016 r. był pierwszym rokiem, w którym zatrzymała się ta tendencja. Nastąpił lekki wzrost pogłowia krów, wynoszący około 1 proc., co było dla nas zaskoczeniem. Z drugiej strony cały czas rośnie pogłowie młodego bydła w wieku 1-2 lata i do jednego roku. Wynika to z tego, że prawie całkowicie wyhamowaliśmy eksport cieląt. Od pięciu lat wzrasta import cieląt. Rolnicy zwiększają obsadę w swoich gospodarstwach

Problem jest zaufanie rolników do klasyfikacji EUROP. Tutaj pośrednicy rozgrywają sprawę podważając zaufanie rolników do systemu, bo zarabiają bardzo dobrze na tym, że kupują często od nieświadomych rolników towar poniżej wartości. Handlarze rozprowadzają rolników i tłumaczą im, że lepiej dać na wagę żywą, bo wtedy rolnik wie, co dostanie – i de facto oszukują rolników.

Dostawy przez pośredników do dużych ubojni, rzeźni wynoszą 80-90 proc. Pomimo tego, że GIJHARS cały czas doskonali kompetencje klasyfikatorów, to system w Polsce jest tak skonstruowany, że klasyfikatora zatrudnia zakład mięsny. W tej sytuacji trudno jest budować zaufanie. Łatwo jest podważać to zaufanie, nawet jeśli zakład i klasyfikator są uczciwi; a często tak jest, bo są uczciwi.

Nawet, jeżeli czasami mówimy, że wołowiny dobrej, jakości mamy niewiele, to masa, wolumen eksportu wołowiny wynosi 1,25 mld, czyli prawie 1/3 całego eksportu mięsa z Polski. Rolnicy przez ostatnich sześć lat, dzięki wzrostowi cen, uzyskują w tej chwili 37 proc. więcej za buhajki i 48 proc. więcej za jałówki. W związku z tym poprawiła się koniunktura. Jednak nadal jesteśmy, o co najmniej 15 proc. tańsi. Natomiast w ostatnim roku ta różnica troszeczkę się spłaszczyła, w związku z tym przewagi cenowe się wyczerpują. Jeżeli różnica będzie się dalej spłaszczała, to będziemy musieli szukać innych sposobów na to, aby budować swoją przewagę – na przykład, w jakości. W jakości, w powtarzalnym produkcie – i w tym kierunku powinny teraz iść nasze prace.

Niski stopień integracji rzeźni, zakładów, przeszkadza w budowaniu reputacji polskiej wołowiny. Współpraca z producentami żywca, z rolnikami, powinna być wzmocniona.. Jest wsparcie z PROW. Było teoretycznie przeznaczone na poprawę mocy marketingowych i na inwestycje, a de facto poszło w maszyny. Jeżeli chodzi o marketing rolny, promocje, to zakłady mięsne nie zainwestowały zbyt wielu środków, natomiast wiodący na świecie producenci bardzo mocno inwestują w marketing wołowiny.

Mówi się, że jest duża nisza, bo Europa importuje 300 tys. ton, więc możemy wypełnić tę lukę. Ale proszę zobaczyć, że od 2008 r., a właściwie w 2010 r. nastąpiła przewaga eksportu nad importem. Nie ma dziury. Europa w tej chwili jest eksporterem wołowiny netto, przy czym eksportuje bardzo dużo żywych zwierząt. Eksport następuje głównie do Libanu, do Algierii i do Turcji. Polska na tym tle jest silnym eksporterem wołowiny w UE. Czasami można spotkać się z opiniami, że jemy głównie wołowinę importowaną, ale my jej praktycznie nie jemy. To jest wielkość dwóch samochodów. Jesteśmy eksporterem. Jeżeli będziemy produkować lepszą wołowinę... Naszym rynkiem jest głównie rynek europejski. Eksportujemy po około 3,25 euro, a importujemy po 2,87 euro.

Są bardzo pozytywne zmiany, jeżeli chodzi o strukturę eksportu. Odchodzimy od eksportu żywych zwierząt, a eksportujemy mięso. Jest to mięso coraz bardziej przetworzone, o coraz wyższej wartości dodanej.

Proszę zwrócić uwagę, że według danych GUS konsumpcję wołowiny 1,2 kg rocznie mieliśmy w zeszłym roku. Ale też ciekawa sytuacja wydarzyła się w zeszłym roku. Jednak jak wynika z bilansu produkcji podanej przez GUS – produkcja, import, eksport – mięsa wołowego zjedliśmy 3,9 kg, podczas gdy przy 2,5 kg mieliśmy 1,2 kg samego mięsa. A więc w tej chwili jest dywagowanie nad tym, ile tak naprawdę zjedliśmy mięsa w zeszłym roku, bo tego u nas się nie mierzy; to się szacuje. Nie ma danych, trzeba to szacować. Prognoza Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej to 1,4 kg. Nasza własna prognoza, nad którą jeszcze będziemy dyskutować z IERiGŻ, wynosi 1,9 kg.

Następują pozytywne zmiany, do których przyczyniły się także fundusze promocji i kampanie, które przez 6 lat były konsekwentnie prowadzone. Ale proszę też zauważyć, ile mamy pieniędzy na marketing i promocję polskiej wołowiny –5,5 mln zł rocznie. Wielka Brytania przeznacza 90 mln zł rocznie. Francja i Australia po180 mln zł rocznie. A więc mając niewielkie fundusze musimy dobrze kombinować, jak je dobrze zainwestować. Tutaj jest też niezbędne wsparcie resortu, dlatego, że jest możliwość lewarowania środków z funduszy promocji w ramach działań PROW – Działania informacyjno-promocyjne.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.130.157
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!