W tym roku zebrano bardzo małą ilość pasz objętościowych, a co gorsza wiele z nich charakteryzuje się nie najlepszą wartością pokarmową. Na szczególną uwagę zasługuje tu kiszonka z kukurydzy.

Wyznaczenie prawidłowego terminu zbioru kukurydzy na kiszonkę było w ubiegłym sezonie niezwykle trudne, a wręcz niemożliwe do wykonania. Były w zasadzie dwa wyjścia: albo czekać na odpowiednią dojrzałość ziarna, uzyskując jednocześnie przekroczone wartości suchej masy, albo ratować rośliny przed wyschnięciem, nie oglądając się na dojrzałość ziarna.

W drugim przypadku, co prawda mogło się udać osiągnąć pożądaną zawartość suchej masy, ale zabrakło tego, co najważniejsze, czyli energii ukrytej w kolbach. Zbierana w tej fazie kukurydza charakteryzowała się jeszcze niedojrzałym ziarnem.

Kiszonki wykonane z takiego materiału wykazują wysoki poziom cukru przy bardzo małej zawartości skrobi. Zawarte w roślinach cukry proste, których rośliny nie zdążyły jeszcze przekształcić w skrobię, stwarzają duże ryzyko występowania u krów kwasicy.

Mimo, że kiszonka przy ocenie organoleptycznej wydaje się poprawna, to gołym okiem nie dojrzymy tego, co najważniejsze, czyli jej składu. Dlatego warto, a nawet trzeba wykonać analizę wartości pokarmowej takiej paszy. Opierając się na jedynie na wartościach tabelarycznych, podajemy krowom zupełnie inną dawkę, aniżeli wynikałoby to wyliczeń.

Dodatkowym czynnikiem, mogącym zwiększać częstotliwość pojawiania się kwasicy w stadzie jest deficyt pasz objętościowych w tym sezonie i próba zastąpienia ich paszami treściwymi. Nadmierna ilość łatwostrawnych węglowodanów powoduje silne zakwaszenie treści żwacza, doprowadzając do wystąpienia wspomnianego schorzenia metabolicznego.

Podobał się artykuł? Podziel się!