W związku z zaistniałą sytuacją odwołania członków zarządu Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego,podczas walnego zgromadzenia 23 marca br. i jak dotychczas braku oficjalnego stanowiska Związku w tej sprawie, o przyczyny zaistniałej sytuacji pytamy kilku rolników z różnych rejonów Polski, którzy chcieli pozostać anonimowi.

- Według mojego uznania przynależąc do Związku i opłacając składki hodowcy bydła mięsnego powinni ponosić z tego tytułu jakieś korzyści. W praktyce wygląda to tak, że materiał hodowlany jest sprzedawany jako żywiec, w sensie takim, że rozliczany jest po aktualnych stawkach rynkowych żywca wołowego – mówi hodowca bydła mięsnego z Lubelszczyzny.

- Więc pytam się, gdzie jest sens tego, że opłacam składki? Pieniądze jest komu wziąć, a wszystko stoi! Jak 10 lat temu dostawałem za byczka 12 zł/ kg, tak samo jest i dziś, a weźmy pod uwagę koszty paliwa, które są dwukrotnie wyższe niż przed 10-ciu laty. Rezygnuję z członkostwa w Polskim Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego tylko i wyłącznie z jednego powodu – bo to nic nie znaczy i niczego nie wnosi do praktyki – dodaje rozgoryczony hodowca.

- Gdy przystępowałem do Związku w 2000 roku był z tego jakiś pożytek. Mieliśmy dotacje do krów matek i pomoc w handlu materiałem hodowlanym – mówi rolnik z okolic Gorzowa Wlkp.

- Dziś wygląda to tak, że płacimy 5 zł do sztuki miesięcznie i zupełnie nic z tego nie mamy w zamian. Nawet zootechnik oceny który przyjeżdżał do gospodarstwa został zwolniony tak więc jedyny kontakt rolników ze Związkiem może odbywać się telefonicznie. Zapewne ocena też tak będzie wyglądać, chyba że sam prezes do nas przyjedzie – dodaje hodowca z lubuskiego.

- Przez pewien okres ocena przebiegała w prawidłowy sposób. Od 2007 roku zwierzęta nie były nawet ważone. W momencie, gdy wiceprezesem został Pan Matkowski z całego stada pozostawiłem jedynie 10 sztuk pod oceną, by przynależeć do związku. Decyzję tą podjąłem po spotkaniu z wiceprezesem, gdyż z jego wypowiedzi można było wywnioskować, że chce założyć prywatny związek działający na zasadzie tanio kupić, drogo sprzedać i oferował okolicznym rolnikom po 7 zł za kilogram żywca, gdy cena rynkowa przekraczała 10 zł/kg. Zastanawiam się co się dzieje z wszystkimi pieniędzmi, które wpływają na konto Związku, czy to dotacji Państwowych, czy też pieniędzy od rolników, którzy do każdej sztuki płacą 5 zł miesięcznie (w skali kraju – ok. 25 tys. krów ocenianych w 2011 roku)  – opowiada hodowca.

W statucie PZHiPBM zapisane jest, że celem związku jest reprezentowanie potrzeb, ochrona praw i interesów hodowców i producentów bydła, a także wspieranie ich działań w kierunku podnoszenia opłacalności produkcji. Związek prowadzić ma również księgi hodowlane oraz ocenę wartości użytkowej i selekcję materiału zarodowego. Zwiększenie opłacalności produkcji ma następować również przez zwiększanie jakości i produkcyjności zwierząt ras mięsnych przez prowadzenie programów hodowlanych.

- Kilka lat temu mieliśmy w stadzie problem z chorobami i jedynym sposobem identyfikacji chorych zwierząt było pobranie krwi. Związek wysłał ekipę na oględziny i na tym jego rola się kończy. Krew została pobrana we własnym zakresie, po czym wysłana do laboratorium analitycznego, za jej badanie również musimy sami płacić – mówi zarządca jednego ze stad bydła mięsnego w województwie warmińsko-mazurskim.

- Składki należy opłacać regularnie, ale co robi z nimi Związek to już nie wiem. Zapewne koszty wysłania ekipy zootechników i weterynarzy do oceny wartości użytkowej są wysokie. Pytanie jednak jest następujące – jak można ocenić wartość użytkową bydła mięsnego jeśli w gospodarstwie nie ma żadnej wagi, a ich masa jest oceniana „na oko”? Czy z taką oceną można osiągnąć poprawę produkcyjności i cokolwiek selekcjonować? Jedyną czynnością związku jest wystawienie certyfikatu na bydło, które i tak jest sprzedawane w cenie żywca – dodaje zarządca mazurskiego stada.

- Na chwilę obecną najlepiej nie przynależeć do żadnego związku, a wszystkie własne interesy załatwiać we własnym zakresie. Owszem był czas, gdy przynależąc do związku można było sprzedać materiał hodowlany za nieco wyższą stawkę, lecz na chwilę obecną to Związek najbardziej dba o własny interes – mówi jeden z pomorskich hodowców.

Z rozmowy z hodowcami bydła mięsnego wywnioskować można, że wielu z nich już odeszło, a duża ich część planuje pożegnanie się z Polskim Związkiem Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. W ich głosach słychać złość i ogromny żal do jednostki, która powinna reprezentować ich właśnie interesy, a nie jedynie dbać o swoje.

Nowy zarząd Związku ma być wybrany na najbliższym walnym zgromadzeniu, którego termin zostanie ustalony na jutrzejszym (12 kwietnia) posiedzeniu.