Państwo Sławomira i Krzysztof Zalewscy z Sikory w województwie podlaskim doskonale o tym wiedzą i nie zapominają o tych, którzy na co dzień pomagają im osiągać sukcesy.

Wysiłki hodowlane państwa Zalewskich już niejednokrotnie były docenione na regionalnych i krajowych wystawach zwierząt hodowlanych. W domu można zauważyć liczne puchary, których na pierwszy rzut oka nie sposób policzyć. Na pytanie, z której nagrody są szczególnie dumni, pani Sławomira bez chwili wahania wskazuje na superczempionat przyznany czerwono-białej krowie o imieniu IDA na tegorocznej regionalnej wystawie zwierząt w Szepietowie. - Czerwono-białe mają mniejsze szanse na wystawach, jest ich znacznie mniej - mówi pani Sławomira i ma rację, bo w ciągu osiemnastu lat, od kiedy zaczęto organizować wystawy w Szepietowie, ani razu czerwono-biała nie uzyskała tego najwyższego wyróżnienia, a na ringu królowały czarno-białe. Pan Krzysztof z kolei wspomina „krajówkę" w Poznaniu w 2007 r., kiedy dwie sztuki z ich stada uzyskały czempionaty: MINA w kategorii jałówki w 13-15 miesięcy oraz jej matka DINA w kategorii krów w laktacji. - W Poznaniu bardziej odczuwa się konkurencję i rywalizację, jest trudniej - mówi pan Krzysztof. W tym roku również wybierają się do Poznania z krową IDĄ oraz jałówką OLGĄ, która w Szepietowie uzyskała czempionat.

NASIENIE TYLKO OD HOLENDRÓW
IDA odniosła także sukces w Poznaniu. Już jako pierwiastka została czempionką wystawy, a zaraz potem jej pierwszy buhajek został zakupiony przez Małopolskie Centrum Biotechniki w Krasnem. ¬- W lipcu tego roku Krasne kupiło trzeciego buhajka od tej krowy - tłumaczy pani Sławomira. - Dodatkowo przy wysokiej wydajności ok. 10 tysięcy litrów mleka, ma ono dobrą jakość i wysoką zawartość białka - dodaje i podkreśla zalety ojca IDY, holenderskiego buhaja o imieniu KIAN. - Odkąd Genetyka Holenderska jest dostępna w Polsce, korzystamy z niej - mówi pan Krzysztof. - Nasienie jest stosunkowo niedrogie, a pochodzi od buhajów z najwyższej półki - tłumaczy. - Co więcej buhaje dają łatwe porody i mimo, że nie bierzemy nasienia seksowanego, w 70 proc. przypadków rodzą się jałówki. Niektórzy w to nie wierzą, ale skąd miałabym tyle jałówek? - mówi pani Sławomira. - Teraz to nawet cieszymy się, kiedy urodzi się byczek - wtrąca pan Krzysztof. - Od lat współpracujemy i przyjaźnimy się z Janem Fiołkiem, który pomaga nam w wyborze buhaja do rozrodu - dodaje.