Gdy porusza się temat nowych obór dla bydła mlecznego, nikogo nie dziwią koszty rzędu 15-20 tys. zł w przeliczeniu na jedno legowisko. Zdarzają się wartości o wiele wyższe. W związku z tym wielu rolników wstrzymuje się przed powiększaniem stada z obawy o nierentowność inwestycji przy zmiennej sytuacji na rynku mleka. Jednak przykłady, również z naszego kraju, pokazują, że budowa obory dla krów mlecznych nie musi wiązać się z zaciąganiem kredytu na wiele lat.

Zobacz wideo z wizyty w gospodarstwie

Jednym z takich obiektów jest obora w gospodarstwie Kazimierza Ksionka. Rolnik zdecydował się na budowę obory dla krów mlecznych w dość nietypowy jak na nasz kraj sposób. Jest to bowiem lekki budynek w formie wiaty, który na pierwszy rzut oka nie przypomina obory. Jednak utrzymywane w nim zwierzęta czują się bardzo dobrze, o czym świadczy średnia wydajność ponad 10 300 kg mleka na laktację oraz wysoki poziom zdrowotności. Dodatkowo obsługa zwierząt polegająca na usuwaniu obornika, zadawaniu paszy i udoju jest lżejsza i szybsza niż w starej oborze uwięziowej.

CZY KROWY NIE MARZNĄ?

Pierwsze pytanie, jakie nasuwa się podczas oględzin budynku, to: "Czy krowom podczas mrozów nie jest zimno?". Jak zapewnia właściciel, krowy nie tylko nie "narzekają" na niskie temperatury, ale wręcz czują się znakomicie w półotwartym budynku. Nie stanowią dla nich problemu nawet mrozy poniżej -20oC. Oczywiście, zimą budynek jest dostosowywany do trudniejszych warunków - boczne ściany zasłaniane są folią. O tym, że krowy czują się znakomicie w opisywanym obiekcie, świadczą wyniki produkcyjne oraz wysoki poziom zdrowotności.

- Średnia wydajność naszych krów przekracza 10 300 kg na rok. Średnia liczba komórek somatycznych utrzymuje się w granicach 60-100 tys. W miesiącach zimowych średnia dobowa wydajność przekracza 30 kg od każdej dojonej krowy. Średnie zużycie nasienia do inseminacji to 1,2-1,5 słomki na skuteczne krycie - wylicza rolnik.

Zimny wychów bydła nie jest nowością w gospodarstwie Kazimierza Ksionka. Krowy utrzymywane są w półotwartej oborze od 3 lat, a jałówki oraz cielęta "hartują" się już od ponad 7 lat. Jak podkreśla hodowca, nigdy nie zdarzył się jeszcze upadek z powodu niskiej temperatury.

NISKIE KOSZTY