Precyzja żywienia krów mlecznych polega w największym stopniu na tym by każdy z pobieranych kęsów był sobie równy. Do tego celu niezbędnym jest użytkowanie wozu paszowego i sporządzanie mieszanki pełnoporcjowej, którą dla bydła stanowi TMR (Total Mixed Ration).

Prawidłowe działanie tego systemu wymaga jednak swoistego dopasowania. Mianowicie by system zdał egzamin należy konkretną dawką żywić zwierzęta do siebie podobne – co w przypadku krów mlecznych oznacza zbliżoną produkcję mleka. Tylko spełniając ten warunek system TMR pozwoli na wysoką produkcję mleka przy zachowaniu zdrowotności stada.

By to podobieństwo odnaleźć należy stado podzielić na grupy żywieniowe i mieszać oddzielną dawkę dla każdej z grup, a każda dawka powinna pozwalać na produkcję mleka średniej dla danej grupy. Podawanie tej samej dawki dla każdej z grup jest dość ryzykowne i może przynieść więcej strat niż korzyści, chyba że zwierzęta wyróżniające się ze stada będą premiowane dodatkiem paszy treściwej.

Najczęściej spotykanym „ustawieniem” dawki mieszanej w wozie paszowym jest 24 kg mleka, a dla zwierząt o wyższej produkcji mleka mieszanka jest suplementowana dodatkową ilością pasz treściwych (z ręki, stacji paszowej, czy choćby w robocie udojowym) do poziomu odpowiedniego dla aktualnej produkcji mleka. Z tym, że teoretycznie mieszanka taka nazywać się powinna PMR (Partially Mixed Ration), czyli dawka częściowo kompletna.

W naszym gospodarstwie dawka jest zbilansowana na 29 kg mleka – jest to dość wysoko, ale głównie osiągamy to dzięki dobrej jakości paszom objętościowym (wysokiej koncentracji energii w kiszonce z kukurydzy, dodatku kiszonego ziarna kukurydzy, kiszonki z lucerny) oraz dodatku śrut poekstrakcyjnych do wozu paszowego. Dodatkowo dla wybitnie wydajnych sztuk oraz krów będących w początkowej fazie laktacji – by uniknąć problemów tego okresu, pasza produkowana na zamówienie o potężnej koncentracji składników jest rozdawana w stacji paszowej – tłumaczy jeden z podlaskich hodowców.

Stado nie jest podzielone na grupy żywieniowe oprócz oddzielenia krów zasuszonych i jałowic cielnych od „produkcyjnej” części stada. Jak do tej pory rozwiązanie to nie przynosi żadnych powikłań choćby z ketozą jako następstwa zatuczenia krów. Przypadki ketozy – owszem występują, ale są to dosłownie sporadyczne „wpadki”, które na tle wielkości stada (200 krów mlecznych) nie przekraczają progów alarmowych – dodaje hodowca. Podobał się artykuł? Podziel się!