Jak wyjaśnia problemem są dopłaty i subwencje dla hodowców bydła. – Gdybyśmy byli traktowani na równi z krajami starej „piętnastki” sytuacja byłaby inna – mówi Przekwas. – Poza subwencjami do hektara użytków zielonych powinny być dopłaty do sztuki. Gdyby rolnik wiedział, że otrzyma dopłatę w wysokości 100 – 200 Euro do zwierzęcia,  na pewno byłby zainteresowany rozwojem hodowli – dodaje.  

Jak wyjaśnia wiele hodowli w kraju prowadzonych jest ekstensywnie, gdyż nie ma środków na to, żeby zwierzęta prowadzić intensywnie. – Niestety duży procent bydła opasowego, jako młode zwierzęta, odsadki w wieku około 7 – 12 miesięcy zostaje wywożony do takich krajów jak Chorwacja, Grecja i tam są dalej prowadzone, przez co u nas opas nie jest aż tak istotny  – tłumaczy Ryszard Przekwas.