Pasze z trwałych użytków zielonych stanowią głównie źródło wartościowego białka, lecz nie tylko, mianowicie jest w nich zawarte wiele mikro i makroelementów. Dostępność wszelkich składników zależy jednak od strawności paszy, a ta jest znowu ściśle powiązana z terminem zbioru i fazą w jakiej w danym momencie znajdują się rośliny.

Tragiczna pogoda z ostatnich tygodni stanowi jednak dla wielu hodowców bydła problem w postaci pozostawionych znacznych ilości wody.

Część rolników, którzy zebrali trawy w trzeciej dekadzie maja, aktualnie czeka na zejście wody z pól by móc wykonać zbiór drugiego pokosu. Jest jednak jeszcze grupa rolników, którzy z różnych powodów nie zdążyli zebrać jeszcze pierwszego pokosu.

Ten rok jest wyjątkowo trudny. Początkowo długo zalegający śnieg później topniejący tworzył zastoiska wody na użytkach wysycając glebę tak, że niemożliwe było wejście na łąkę ciężkim sprzętem, poza tym nie było nawet do czego, gdyż zalegająca na użytkach woda uniemożliwiała trawom wzrost. Nim zeszła ta woda dolało kolejnej – tłumaczy jeden z podlaskich hodowców.

Wykonanie pierwszego pokosu w najbliższych dniach nie przywróci maksimum strawności paszy. Jednak nadal będzie to pasza dobra. W zdecydowanie gorszej sytuacji są rolnicy którzy zdążyli skosić łąki, a niestety nie zdążyli ze zbiorem przed ulewnymi deszczami. Sporo słyszy się z terenu o powstających pryzmach na których jest kompostowana trawa z zalanych łąk.