Przechowywanie pasz objętościowych w postaci kiszonek wiąże się z pewnymi stratami, których uniknąć – wyeliminować całkowicie nie jesteśmy w stanie. Istnieje jednak możliwość ich znacznego ograniczenia.

Przede wszystkim należy wspomnieć o podstawowych źródłach strat paszy. Znajdują się one bowiem na każdym kroku produkcji – zaczynając od zbioru. Pierwszym etapem są straty na polu powodowane przez oddychanie roślin po skoszeniu czy wypłukiwanie przez opady, a także czysto mechaniczne straty podczas zbioru i transportu zielonki. Kolejnym etap jest ściśle związany z terminem zbioru roślin przeznaczonych do zakiszania, ponieważ zbyt wczesny zbiór lub zbyt mała zawartość suchej masy będzie powodowała wypływanie cennych składników pokarmowych wraz z sokami roślin.

Ostatnim etapem, na którym odnotowywane są straty pasz objętościowych jest ich przechowywanie i wcześniejsza konserwacja, a także późniejsze wybieranie paszy do skarmiania. Straty te występują na skutek oddychania, fermentacji, fermentacji wtórnej oraz niskiej stabilności tlenowej.

W normalnych warunkach straty paszy mogą sięgać nawet 20 proc., jednak stosując odpowiednie preparaty straty te można ograniczyć do poziomu zaledwie 6 proc. W przypadku znacznych powierzchni upraw roślin z przeznaczeniem na pasze objętościowe, oszczędność w postaci ograniczenia strat o 14 proc. może się przekładać na duże oszczędności finansowe.

- Stosowanie się do prawidłowych praktyk kiszonkarskich i używanie odpowiednich szczepów bakterii kierowanych kwasu mlekowego jesteśmy w stanie ograniczyć straty paszy w postaci strat suchej masy do minimum. Dodatkowym efektem pożądanym, a wynikającym ze stosowania inokulantów mikrobiologiczno-enzymatycznych jest zysk na jakości białka zawartego w kiszonkach przez zatrzymanie jego rozpadu. Obecność enzymów ma kolosalne znaczenie w przypadku zakiszania traw oraz roślin motylkowatych. Rośliny te nie mają odpowiedniej zawartości cukrów rozpuszczalnych potrzebnych do prawidłowego przebiegu fermentacji, czyli rozwoju bakterii kwasu mlekowego oraz utrzymania odpowiedniego pH. Kolejną korzyścią działania enzymów jest rozrywanie wiązań między celulozą i hemicelulozą co podnosi wartość energetyczną sporządzanej przez nas kiszonki – tłumaczy Pierre Pichon z Lallemand.

Warto jednak nadmienić, że przede wszystkim należy zadbać o dochowanie pewnych zasad tzw. reżimu technologicznego w produkcji kiszonek. Jeśli na którymś z etapów produkcji pasz znajdzie się uchybienie, nawet najlepszy dodatek nie będzie w stanie naprawić naszego błędu.

Podobał się artykuł? Podziel się!