W przypadku użytków zielonych udało się w zasadzie zebrać jedynie pierwszy pokos. Ilość paszy uzyskana z pozostałych pokosów jest szczątkowa i niewystarczająca na zabezpieczenie bazy paszowej dla bydła na zimę.

- W tym roku udało mi się zebrać jedynie 50 proc. przeciętnego plonu traw. Po żniwach zasiałem 20 ha traw, licząc na skoszenie w tym sezonie jeszcze jednego pokosu, ale jak dotąd trawa nawet nie zaczęła jeszcze wschodzić. Własnych pasz objętościowych nie wystarczy na zimę, więc trzeba myśleć o zakupie pasz – informuje Pan Andrzej Szczepański – producent mleka z woj. mazowieckiego.

Nie najlepsza sytuacja dotyczy także kukurydzy uprawianej na kiszonkę. Plantacje w większości regionów wyglądają mizernie, rośliny są niskie, posiadają słabo rozwinięte i wypełnione kolby.

Jak zauważa Pan Andrzej, kukurydza w tym sezonie wyda jedynie ok. 60 proc. zakładanego plonu. Rośliny już zasychają, więc w przyszłym tygodniu kukurydza będzie musiała już być skoszona na kiszonkę

Ogromny deficyt pasz w tym roku sprawi, że duża część plantacji kukurydzy uprawianej na ziarno również zostanie przeznaczona na sporządzenie kiszonki.

- Jeśli chodzi o pasze pochodzące z zakupu, skłaniam się raczej o zainwestowanie w młóto i wysłodki, które można połączyć ze słomą. Zakup balotów z sianokiszonką jest zbyt ryzykowny ze względu na wysoką cenę i często wątpliwą jakość paszy – dodaje Pan Andrzej.

Więcej na temat produkcji pasz objętościowych i żywienia bydła będzie można usłyszeć na Konferencji Farmera "Nowoczesna produkcja mleka", która już 8 września odbędzie się w Ciechanowcu. Zapraszamy do zgłaszania się tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!