Od wielu tygodni ziemia nie doświadczyła solidnego deszczu. Skutki takiej sytuacji zaczynają być coraz bardziej dotkliwe w gospodarstwach utrzymujących krowy mleczne.

Sytuacja jest szczególnie trudna w przypadku, gdy żywienie opiera się głównie o użytki zielone. W wielu przypadkach zwierzęta zamiast na wypas, wychodzą jedynie na spacer.

W wielu przypadkach hodowcy narzekali na słaby plon traw z pierwszego pokosu, co spowodowane było prawdopodobnie utrzymującymi się w tym okresie niskimi temperaturami.

Biorąc pod uwagę termin agrotechniczny, obecnie powinno się już kosić drugi pokos traw. Jednak słaby odrost spowodowany suszą znacznie oddali ten termin, co spowoduje poważny spadek plonów zebranych w tym sezonie z użytków zielonych.

Jeżeli w gospodarstwie nie ma zgromadzonych odpowiednich zapasów, hodowcy będą zmuszeni do zakupu pasz objętościowych, których ceny zaczęły szybko rosnąć, co nie zachęca jednak do zakupów. W niektórych regionach kraju sianokiszonka w balotach osiąga już cenę, bagatela 150 zł/sztukę.

Ostatecznym rozwiązaniem jest ograniczenie produkcji w wyniku redukcji pogłowia krów. Jeżeli sytuacja pogodowa będzie się nadal utrzymywać, może okazać się, że mimo uwolnienia rynku mleka produkcja białego surowca nie będzie wzrastać.