Moda na mleko prosto od krowy przybyła na powrót do Europy ze Stanów Zjednoczonych. Smakosze doceniają smak świeżego mleka, a gospodarstwa zajmujące się taka sprzedażą mogą liczyć na grono lojalnych klientów, poszukujących autentycznego, naturalnego i intensywnego smak, który znajduje się tylko w mleku, które pochodzi bezpośrednio od krowy. Mleczni koneserzy argumentują także swój wybór tym, że po obróbce mleko traci wszystkie składniki odżywcze, choć nie jest to do końca zgodne z najnowszymi badaniami naukowymi. Niemniej firmy zajmujące się produkcją surowego mleka wskazują m.in. na jego bogactwo bakterii kwasu mlekowego, które wzmacniają odporność organizmu i działają ożywiająco na florę bakteryjną jelit. Surowe mleko ma także wyższą zawartość tłuszczu, a ten z kolei zawiera podstawowe witaminy A i D niezbędne w procesie asymilacji wapnia i białek oraz stymulujące układ odpornościowy kwasy tłuszczowe.

Z wizytą w europejskich gospodarstwach produkcyjnych – zdrowo, ale nie do końca

W 2016 angielskie gospodarstwo Low Sizergh Barn zajmujące się między innymi produkcją surowego mleka zdobyło prestiżową nagrodę dla najlepszej krajowej produkcji mleka. Mleko to pochodzi od 170 krów ras krzyżowych holstein, szwedzkiej czerwonej i montbéliarde. Sprzedawane jest za pośrednictwem automatu na miejscu. Ten rarytas – jak o nim piszą właściciele - jest nieprzetworzony, nieodtłuszczony i niehomogenizowany. Sprzedaż mleka surowego w Low Sizergh nawiązuje do tradycji, która zapoczątkował ich pradziadek. Każdy, kto przybędzie na farmę, może zobaczyć krowy w pomieszczeniu do dojenia, a następnie, zaledwie kilka metrów dalej, kupić świeże mleko. Niestety, po mimo ścisłej współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Żywności w ubiegłym roku z próbki surowego mleka wyizolowano bakterie Campylobacter jejuni. Od tego czasu gospodarstwo przeprowadzi kompleksowe oceny i ustanowione zostayo rygorystyczne procedury kontroli ryzyka w produkcji surowego mleka. Agencja Bezpieczeństwa Żywności nieustannie ostrzega przed Campylobacter, która jest najczęstszą przyczyną zatruć u ludzi w Wielkiej Brytanii. Bakterie z rodzaju Campylobacter występują w przewodzie pokarmowym drobiu, bydła, świń, ale też psów i kotów (zwłaszcza młodych), dzikich ptaków i ssaków. Najczęściej do zakażenia dochodzi drogą pokarmową między innymi poprzez picie niepasteryzowanego lub niewłaściwie pasteryzowanego mleka. Jak to wygląda w Polsce? Z pozoru kampylobakterioza jest w naszym kraju chorobą rzadką, podczas gdy w Niemczech czy Czechach odnotowuje się dziesiątki tysięcy zatruć. Nie popadajmy jednak w optymizm, wynika to raczej z niskiej świadomość lekarzy i błędnej diagnostyce. Bakterie te wywołują biegunkę, wymioty, bóle głowy i nudności.