Wywar gorzelniany jest paszą wodnistą o zawartości suchej masy zaledwie 8 – 10 proc. i niskiej koncentracji składników pokarmowych (białko na poziomie ok. 2 proc.), dlatego też nie nadaje się do przechowywania (szybko pleśnieje) i musi być podawany zwierzętom w formie świeżej. Pasza ta jest również dostępna w formie suszonej (DDGS) jednak wtedy zmienia się zupełnie jej forma (pasza treściwa) i koncentracja składników pokarmowych (białko ponad 20 proc.).

Wywar gorzelniany jest odpadem pochodzącym z produkcji alkoholu etylowego, a w ostatnich latach również biopaliw (bioetanol). Dawniej w Polsce do produkcji alkoholu wykorzystywano ziemniaki i żyto, a rzadziej pszenicę. Wywary z tych substratów charakteryzował niski poziom suchej masy i niski poziom białka.

Od momentu wykorzystania mokrego ziarna kukurydzy moce przerobowe gorzelni znacznie wzrosły, wywary zyskały na jakości, a swoje miejsce z dużym zainteresowaniem znalazł suszony wywar (DDGS). Jest on alternatywą zarówno dla białkowych komponentów paszowych pochodzących z importu (poekstrakcyjna śruta sojowa) jak i produkcji krajowej (poekstrakcyjna śruta rzepakowa, makuch rzepakowy, nasiona roślin strączkowych – obarczonych znacznymi limitami dawkowania zwierzętom).

Dodatkowo krowy otrzymują wywar gorzelniany, po który codziennie dojeżdżam ok. 5 km do gorzelni – mówi Marek Komar z Podlasia. Przewagą paszy świeżej nad konserwowaną oprócz wyżej wymienionej utraty pewnej ilości składników pokarmowych jest niski jej koszt – liczy się jedynie dowóz jej do gospodarstwa, gdyż dla gorzelni jest to odpad i za nią nie płacę – tłumaczy.

Wiele jest opinii na temat podawania wywaru krowom mlecznym, ja jednak jestem zadowolony z efektów jego działania i jak do tej pory nie spotkałem się z negatywnymi jego skutkami. Odwiedzający moje gospodarstwo doradcy żywieniowi nie raz mówili, że będę tego żałował. Inne zdanie na ten temat miał niemiecki lekarz weterynarii, który pochwalił moje działanie. Tłumacząc, że każdy dodatek paszy świeżej jest jak najbardziej korzystny w dzisiejszej wielkotowarowej produkcji mleka – opowiada Hodowca.

Największym problemem może być jednak dostępność wywaru. Zarówno duża odległość do gorzelni jak i stopniowe zamknięcia mniejszych zakładów.

W momencie, gdy nie ma możliwości podania krowom wywaru (zatrzymanie produkcji w gorzelni) efekt jest widoczny dosłownie od razu. Odbija się to zarówno na mleczności zwierząt, ale i na zwiększonym pobraniu paszy – średnio na dzień w stadzie 140 krów idzie pół tony więcej paszy – dodaje Komar. Podobał się artykuł? Podziel się!