Początkowo ustawa o funduszach promocji przewidywała, że dla hodowców bydła mięsnego, owiec i koni powstanie jeden fundusz promocji. To nie do końca podobało się przedstawicielom branż, których interesy nie do końca były zbieżne. Pomysł podziału zaakceptował rząd.

Artur Ławniczak – wiceminister rolnictwa: argumenty producentów, przetwórców przekonały nas, że to wzmocni te branże. Dzisiaj chyba niezbyt popularne w Polsce.

Wtedy powstał jeden problem. Wpływy na konta poszczególnych trzech funduszy byłyby tak małe, że nie zapewniałyby możliwości realizacja jakiejkolwiek promocji. Dlatego hodowcy koni chcą, aby Sejm przegłosował jednocześnie podwyżkę odpisu na rzecz promocji do 10 złotych od każdej sztuki sprzedanej do rzeźni.

Wtedy dochód funduszu urósłby do pół miliona złotych rocznie. A to już umożliwia przeprowadzenie kampanii promocyjnej. Wiadomo nawet, gdzie miałaby się odbyć.

Andrzej Stasiowski Polski Związek Hodowców Koni: włoski rynek, który jest głównym odbiorcą mięsa końskiego z Polski zaczyna się nieco kurczyć. W samej unii mamy konkurencję w postaci Hiszpanii i według nas trzeba poszukiwać nowych rynków.

Podobnie od początku sprawę stawiali hodowcy bydła mięsnego. Aby zapewnić sobie odpowiednie środki na promocję spożycia wołowiny deklarują wzrost opłat promocyjnych do 4 złotych od każdej sprzedanej sztuki.

Jerzy Wierzbicki – Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego: akceptujemy wyższe stawki, po to, żeby ten fundusz był racjonalny, efektywny, żeby wspierał rozwój polskiego sektora wołowiny.

Szacuje się, że po wejściu w życie ustawy o promocji sprzedaży i spożycia polskiej żywności co roku na ten cel będzie zagwarantowanych około 35 milionów złotych.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner

Podobał się artykuł? Podziel się!