Obecnie mleczny limit produkcyjny można kupić tylko od osoby mieszkającej na terenie tego samego województwa. A w cenie kwot różnice w cenie w poszczególnych regionach Polski są ogromne. Na Podlasiu kilogram limitu trudno kupić poniżej złotówki, podczas gdy na Podkarpaciu można go nabyć nawet za… 20 gr. Dlatego wielu podlaskich gospodarzy wstrzymywało się z zakupem limitów. Czekali na nowe uregulowania i niższe ceny – pisze Barbara Kociakowska.

Rolnicy jednak zgodnie twierdzą, że już teraz nie mogą czekać: - Przynajmniej część limitu będą musieli dokupić już w najbliższym czasie. I choć rolnicy kupujący kwote w innym województwie będą do rezerwy Agencji Rynku Rolnego będą musieli przekazać 5 proc. , Anie 15 proc. jak początkowo planowano, to mówią, że jest oto marna rekompensata.

Coraz mniej podlaskich producentów mleka ma jeszcze złudzenia, że uda im się kupić tanio kwotę mleczną. Zmieniona ustawa o organizacji rynku mleka i przetworów mlecznych zakłada możliwości przekazania kwoty do budżetu państwa i otrzyma z tego tytułu rekompensaty. Według Krzysztofa Banacha, prezes Podlaskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego i Producentów Mleka – Rolnicy nie powinni liczyć na to, że uda im się kupić tanio kwotę mleczną, fakt, że za kwotę mleczną przysługuje rekompensata, podniesie ich wartość.

Warto wiedzieć

Jeszcze tylko do końca lipca można składać wnioski o kwoty mleczne z krajowej rezerwy. Mogą je otrzymać rolnicy, którzy w minionym sezonie przekroczyli kwotę przynajmniej o 500 litrów, ale nie więcej niż 1/3 wartości swojego limitu indywidualnego. Agencja Rynku Rolnego może przyznać nie więcej niż 20 tys. litrów.

Źródło: Gazeta Współczesna