Podlasie stało się centrum polskiej hodowli bydła mlecznego, a Pod-laski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie miejscem jednej z najważniejszych w kraju regionalnych wystaw zwierząt hodowlanych. W tym roku na XIII Regionalną Wystawę Zwierząt Hodowlanych hodowcy bydła przywieźli 142 krowy i jałówki. Oceniano je w sześciu grupach wiekowych: jałówki w wieku
10–12 miesięcy i 13–15 miesięcy, jałówki cielne, pierwiastki, krowy w II laktacji, krowy w III i dalszych laktacjach. Zainteresowanie wystawą i towarzyszącymi jej Dniami Doradztwa Rolniczego było ogromne, gdyż organizatorzy oceniają, że 24 i 25 czerwca Szepietowo odwiedziło 50 tysięcy osób.
Cieszy to, że tak duża liczba rolników mogła zobaczyć, jaki poziom hodowlany prezentuje podlaska hodowla bydła. A sędziowie nie pozostawiali wątpliwości, że jest to już poziom światowy. Nie ma w tym cienia przesady. Już przy ocenie pierwszej grupy, pierwiastek, uważanej przez znawców za najważniejszą grupę wiekową na wystawach hodowlanych, nie było łatwo wytypować czempionkę. Zwierzęta były wprawdzie dość zróżnicowane pod względem kalibru, ale po wybraniu spośród 43 krów 11 najlepszych do bezpośredniej rywalizacji o czempionat dyskusja między sędziami trwała długo. Tym bardziej mógł się cieszyć Wojciech Kowalewski, znakomity hodowca ze Srebrowa, gdyż to właśnie jego Rozę 84 wybrano na czempionkę.

Podobne kłopoty z wyborem czempionki mieli sędziowie przy ocenie następnej grupy krów w II laktacji. Dlatego przestali szukać tego, co w danej krowie było najładniejsze, a zaczęli szukać wad. Najmniej miała ich Lizzie 12 z hodowli Stanisława Żochowskiego z Kamińskich Wiktorów. Ten werdykt to jednocześnie docenienie zalet bardzo dobrego buhaja kanadyjskiego Inquirera, który jest ojcem zarówno Lizzie 12, jak i Rozy 84, czempionki wśród pierwiastek.

Niemniej słynnego ojca ma Fega, czempionka w grupie krów najstarszych, w III i dalszych laktacjach, pochodząca z hodowli Krzysztofa Pogorzelskiego. Jest nim amerykański buhaj Bellwood, którego córki są wysokie, głębokie i mają doskonałe nogi. Cechą Bellwooda jest to, że jego wykorzystanie w stadzie musi być bardzo przemyślane, aby dało efekty. Warunek ten na pewno spełnił Krzysztof Pogorzelski, który użył nasienia tego buhaja na swoją najstarszą i najlepszą rodzinę krów Fega. Dała ona już 10 doskonałych krów. Sędziowie wyróżnili również Fegę tytułem superczempionki, przede wszystkim za to, że mimo swojej czwartej laktacji zachowała wspaniałe wymię i wciąż doskonały pokrój.
Ale to wszystko okazało się niczym, gdy na szepietowski ring weszła pierwsza grupa jałówek, najmłodszych, w wieku 10–12 miesięcy. Były to prześliczne zwierzęta, o doskonałych nogach, nienagannej linii grzbietu, szlachetnych, lekkich głowach i świetnie się poruszające. Najpiękniejszą okazała się jałówka Gretje z hodowli Jana Zawadzkiego z Ciemnoszyj. Jej doskonałość łatwo zrozumieć, gdy zajrzy się do rodowodu. Matka Gretje była czempionką na wystawie w Szepietowie trzy lata temu, a ojcem jest Stormatic, syn kanadyjskiego buhaja Storma, jednego z najlepszych „pokrojowców” w światowej hodowli bydła.

Zalety Stormatika potwierdziła inna jego córka, Veela 39, pochodząca z hodowli Stanisława Żochowskiego, z Kamińskich Wiktorów, która została czempionką wśród jałówek cielnych. Również i ona połączyła w sobie doskonałe geny ojca z rodzinnymi genami matki. Rodzina Veeli zdobyła już na wystawach w Szepietowie 64 czempionaty! Nie był więc żadną przesadą okrzyk hodowcy, po usłyszeniu werdyktu sędziów, że to najsłynniejsza krowa w kraju!

Gdyby komisja sędziowska przyznawała tytuł superczempionki zwierzęciu o najdoskonalszych cechach, to na pewno przypadłby on jednej z jałówek. Ale ogólnoświatową zasadą wystaw hodowlanych jest, że tytuł ten przyznaje się zwierzętom starszym, dla których dana wystawa może być już ostatnią. Jałówki mają przed sobą jeszcze długie życie i wystąpią na niejednej wystawie.

SPECJALNIE DLA „FARMERA”
ROMAN JANUSZEWSKI, SPECJALISTA OD OCENY POKROJU BYDŁA MLECZNEGO, SĘDZIUJĄCY NA WYSTAWIE W SZEPIETOWIE

Im młodsze były krowy i jałówki na wystawie w Szepietowie, tym były bardziej wyrównane. Świadczy to o prawidłowej selekcji bydła podlaskich hodowców. U starszych krów widać już było zmęczenie użytkowaniem mlecznym. U najstarszych, które przeszły przez dwie, trzy i więcej laktacji, dały więc ponad 20, 30 tys. i więcej litrów mleka, odbiło się to na pokroju, a przede wszystkim na ocenie wymienia. Szczególnie ta ostatnia cecha jest bardzo ważna, gdyż krowa otrzymuje za nią najwięcej punktów. W grupie krów starszych wymiona były położone za nisko, co może nasuwać podejrzenie, że za słabe były więzadła. Bardzo dobrze wypadła ocena nóg, co świadczy o prawidłowej pracy hodowlanej. Nie było też kłopotów z kalibrem: krowy nie były ani zbyt duże, ani zbyt małe, chociaż ich zróżnicowanie pod tym względem było może za duże. Optymalna dla pierwiastki jest wysokość 145 cm w krzyżu. Na plus podlaskim hodowcom można także przypisać bardzo dobre przygotowanie zwierząt do wystawy, pielęgnację i doskonałe poruszanie się krów po ringu. Co więcej, podlascy hodowcy przywożą na wystawę w Szepietowie coraz więcej krów i jałówek, a ich poziom hodowlany jest naprawdę wspaniały.


Żródło: "Farmer" 13/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!