Termin zbioru pierwszego pokosu traw jest w tym roku przyspieszony o ponad 2 tygodnie względem roku ubiegłego. Na wielu łąkach ruń osiągnęła już optymalną fazę do cięcia – mniej więcej wysokośi butelki piwa.

Jest to faza, gdy wartość pokarmowa traw jest najwyższa, a co za tym idzie można liczyć na doskonałą paszę dla zwierząt na zbliżające się miesiące. By jednak wartość tą w pełni wykorzystać należy mieć na uwadze jeszcze kilka zasad, które muszą być spełnione tzw. reżim technologiczny. Obecnie, patrząc na skoszone łąki wydaje się, że pierwsza z tych zasad, czyli termin cięcia jest już dobrze znany hodowcom wysoko wydajnych krów mlecznych, nie sposób jednak nie wspomnieć o kolejnych punktach dobrego przygotowania paszy.

Bowiem kolejnym z punktów do spełnienia jest odpowiedni termin zbioru skoszonej zielonki. W przypadku sporządzania kiszonek będzie to zawartość suchej masy na poziomie 30 – 35 proc., a w przypadku sianokiszonki ok. 50 proc.

Kolejny z punktów różni się nieco w zależności od technologii zbioru – konserwacja. Niezmiennie jednak od sposobu czy metody zbioru najważniejszym punktem jest dobre zagęszczenie zakiszanej masy. Dobre zagęszczenie to małe straty paszy i wysoka stabilność tlenowa kiszonki, warto zatem zwracać szczególną uwagę na tę kwestię. Ostatnim z punktów jest szczelne owinięcie balotów lub okrycie pryzmy folią kiszonkarską. W drugim przypadku nie małe znaczenie ma również solidne dociążenie okrytej folią pryzmy.

Jak wyjaśnia jeden z hodowców z Lubelszczyzny wariant solidnego obsypania pryzmy ziemią i dociążenie folii jest najważniejszy w formowaniu pryzmy i całym procesie konserwacji paszy z użytków zielonych w jego gospodarstwie.

- W swoim gospodarstwie od kilku już lat stosuję metodę konserwacji bez zagęszczania zakiszanego materiału. Pracując w pojedynkę brakuje czasu na odpowiednie ubicie pryzmy, lecz nie stanowi to problemu. Po dowiezieniu zielonki przyczepą samozbierającą do miejsca, gdzie będzie przechowywana jest ona równomiernie rozrzucana przy pomocy wałków dozujących (będących na wyposażeniu przyczepy). W ten sposób dokładana jest każda kolejna warstwa. Po zakończonym zbiorze pryzma jest okrywana folią, a następnie dociążana przynajmniej 50 cm warstwą ziemi – tłumaczy Hodowca.

Hodowca przyznaje, że ten sposób konserwacji jest nieco uciążliwy w okresie zimowym, gdy trzeba odkryć pryzmę z paszą, lecz nadal jest to praca dla jednego człowieka – operatora ciągnika z ładowaczem czołowym. Jak dotychczas Hodowca nie odnotował problemów z psującą się paszą.

Podobał się artykuł? Podziel się!