Zaledwie kilka tygodni temu delegacja japońska wizytowała w kilku polskich ubojniach, dziś wiemy, że polska wołowina trafi na tamtejszy rynek, ponieważ embargo obowiązujące od 2001 roku – nałożone w związku z wystąpieniem w Europie choroby szalonych krów (BSE) z dniem 1 sierpnia 2014 roku przestało obowiązywać.

Jak tłumaczą eksperci jest to informacja dająca dobre perspektywy dla polskiej wołowiny lecz odbiorca jest bardzo wymagający.

- Jest to bardzo dobra informacja ponieważ Japonia to jeden z najlepszych rynków mięsa wołowego na całym świecie. Japońscy odbiorcy są bardzo wymagający, jednak zapewniając im najwyższą jakość mięsa są oni w stanie zapłacić za nią bardzo wysoką cenę – mówi Jerzy Wierzbicki prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

- Przez wiele lat na tamtejszy rynek próbowali się dostać Amerykanie i Australijczycy ze swoją wołowiną. Jest to bardzo trudny i specyficzny rynek – dodaje prezes Wierzbicki.

Zniesienie embarga nie oznacza jednak natychmiastowych zmian w eksporcie polskiej wołowiny. Jak tłumaczy Witold Choiński prezes Związku Polskie Mięso – czeka nas wiele tygodni, a może nawet miesięcy ciężkiej pracy zanim wyślemy pierwsze transporty wołowiny na japoński rynek. Musimy przede wszystkim udowodnić, że wołowina którą możemy dostarczyć jest lepszej jakości i w korzystniejszej cenie w odniesieniu do wołowiny, którą Japonia importowała do tej pory. O pozostaniu na tamtejszym rynku zdecydują długie lata ciężkiej pracy eksportowej i promocji polskiej wołowiny w Japonii.