Według kierownika skupu to nie zakaz uboju rytualnego zadecydował o spadku cen wołowiny w ostatnich tygodniach ale głównie afera z fałszowaniem mięsa wołowego.

- Zakłady mięsne zaczęły tracić rynki spoza UE już w zeszłym roku, w momencie, gdy skończyły się dopłaty do eksportu, a opłaty związane z wprowadzeniem mięsa importowanego na teren Turcji znacznie wzrosły, a nie tylko w chwili wprowadzenia zakazu o uboju rytualnym – mówi Jarosław Wieczorek.

- Ceny zaczęły spadać bardziej w ostatnich tygodniach, po ujawnieniu afery z koniną. Na przełomie stycznia i lutego tego roku ceny netto w naszym zakładzie przedstawiały się następująco w klasie O: krowa 12 zł/kg, jałówka 12 zł/kg i byk 13 zł. Od tamtej pory ceny spadają. Już od poniedziałku będziemy oferowali za krowę i jałówkę  w klasie O: 11 zł/kg, za byka 11,40 zł/kg – dodaje kierownik.

Wieczorek podkreśla, że teraz nie ma żadnej gwarancji na to jak w następnych tygodniach będą  kształtowały się ceny wołowiny. Sam zauważa, że niektórzy rolnicy wolą przeczekać obecne spadki cen i wstrzymują się ze sprzedażą zwierząt.

ZM Chobot sprzedają wołowinę na rynek wewnątrzunijny. Dlatego kierownik skupu podkreśla, że wymagania odbiorców co do wieku zwierząt mogą się różnić pomiędzy importerami unijnymi, a tymi spoza Wspólnoty.

-Przetrzymanie zwierząt to jest jakieś rozwiązanie. Jednak wszystko zależy od tego jakie umowy mają zakłady ze swoimi odbiorcami mięsa. Z tego co wiem, byki na rynek turecki trafiały w wieku do 29 miesięcy. Z kolei do Włoch są  wysyłane nie starsze jak 24 miesięczne byki.Jeżeli ktoś od początku roku wstrzymywał się ze sprzedażą, za chwilę może się okazać, że nie dostanie w skupie wyższej ceny. Bo oddał na ubój starsze zwierzęta niż oczekiwałaby tego firma. Oczywiście wszystko jest uzależnione od indywidualnych umów zakładów z odbiorcami – wyjaśnia kierownik skupu.