PRZEGLĄD PRASY: Taką decyzję podjęła w minionym tygodniu Komisja Europejska. Wszystkie kraje należące do UE otrzymały limity wyższe o 2 proc. Teraz nasza krajowa kwota mleczna zwiększy się o blisko 190 tys. ton - pisze Barbara Kociakowska.

Z takiego posunięcia cieszą się podlascy rolnicy. Bo dla nich sytuacja jest oczywista - mogą produkować więcej i będą mogli otrzymać dodatkowy limit z rezerwy. Już nie obawiają się kar za przekroczenie swoich limitów. Wielu z nich sparzyło się po pierwszym roku kwotowym. Wyprodukowali za dużo mleka, a jednocześnie polska przekroczyła swój limit krajowy. Musieli więc zapłacić dotkliwe kary - wynosiły 38 gr za każdy nadliczbowy litr. Później rolnicy bali się przekraczać swoich limitów i ograniczali produkcję.

W takiej sytuacji znaleźli się m.in. Renata i Bogdan Zakrzewscy z Lizy Nowej. W pierwszym roku kwotowym wyprodukowali aż o 140 tys. litrów mleka za dużo. A jakby na przekór temu - w kolejnym roku, kiedy ograniczyli produkcję, nie było już kar.

Bardzo dobrze, że krajowa kwota mleczna została zwiększona - mówi Jerzy Slemlonowlcz. - W tym roku przekroczyliśmy swój limit o około 100 tys. litrów -mówi Bogdan Zakrzewski. - Więc jest realna szansa, że w tym roku otrzymamy dodatkowa kwotę z rezerwy.

Gospodarz z Lizy Nowej liczy na to, że uda mu się otrzymać z rezerwy przynajmniej 20 tys. litrów mleka. Cieszy się, bo widmo kar zostało oddalone. 

- To bardzo dobrze, że została zwiększona narodowa kwota mleczna - cieszy się Jerzy Siemionowicz, rolnik ze wsi Iwanki. - Choćby z tego powodu, że ceny mlecznych limitów staną się bardziej przystępne.

Ostatnio ich cena nie była już taka wygórowana (kilogram mlecznej kwoty można było kupić już za około 20 groszy). A dzięki zwiększeniu krajowej kwoty mlecznej ich cena nie powinna iść w górę.

- To dobrze, bo kwoty hamowały rozwój gospodarstw rolnych - mówi Jerzy Siemionowicz.

Rolnicy musieli wybierać - albo wyłożyć pieniądze na ich zakup (a byłyby to bardzo duże sumy, bo przez bardzo długi czas ich cena była wyższa niż 1 zł) lub zaryzykować i przekroczyć swój mleczny limit. 

Gospodarz z Iwanek nie ma wątpliwości, że mleczne limity hamują rozwój gospodarstw. Ale ma świadomość tego, że gdyby ich nie było, cena mleka byłaby zdecydowanie niższa. Ale i teraz w związku ze złą koniunkturą na rynku przetworów mlecznych, ceny mleka w skupie spadają.

Zdaniem osób związanych z branżą mleczarską, krajowe kwoty mleczne powinny być systematycznie zwiększane -aż do 2015 roku. Wówczas w Unii Europejskiej może nastąpić całkowite zniesienie mlecznych limitów.

Źródło: Gazeta Współczesna