-Wszystko zaczęło się od tego, że wstąpiłem do Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, w której to organizacji aktualnie, aktywnie działam. Dowiedziawszy się o certyfikacji QMP, pomyślałem, że jest to jakaś perspektywa dla polskiego rolnictwa, oraz dla mnie samego. Jeśli chodzi o sferę jakości, pozwala on promować wołowinę. Jest również kwestia ceny, bo za certyfikowany żywiec rolnik otrzymuje dodatkowe pieniądze. - Opowiada Józef Wojewódzki.  

-Jestem członkiem PZPBM, brałem udział we właśnie zakończonym projekcie "Od widelca do zagrody". Taką drogą dowiedziałem się o certyfikacji QMP i wszedłem w to. Uzyskanie certyfikatu nie jest trudne, pod warunkiem, że spełnia się podstawowe warunki dobrej hodowli bydła mięsnego. - Mówi Tomasz Tymiński.  

Szybko i bez dodatkowych kosztów  

Jak mówi Józef Wojewódzki, aby uzyskać certyfikat, każdy członek programu musi przestrzegać stalowych zasad. Jest to bezuwięziowe utrzymanie zwierząt, spełnienie wymagań jeśli chodzi o dobrostan i wymogi weterynaryjne. Są to standardowe wymogi i jak podkreśla rolnik, najważniejszą zasadą jest zakaz utrzymywania bydła na uwięzi.   

- Jeśli chodzi o formalności, to najpierw zgłaszamy chęć uczestnictwa w certyfikacie. Należy skontaktować się z PZPBM, i oni dalej pomogą załatwić wszelkie formalności. To się wiąże z przyjazdem niezależnej jednostki certyfikującej, którą na dziś jest Ekogwarancja. Inspektor sprawdza gospodarstwo pod kątem spełniania wymogów certyfikatu. Te procedury nie są wcale tak straszne jak by się mogło komuś wydawać. -Mówi Józef Wojewódzki.  

Jak mówi rolnik, na dzień dzisiejszy od zgłoszenia do certyfikacji jest 14 dni. Więc tak naprawdę bardzo szybko. Później wydawany jest certyfikat, który obejmuje każdą sztukę indywidualnie. W przypadku gospodarstwa Józefa Wojewódzkiego, uzyskanie certyfikatu, nie wiązało się z żadnymi dodatkowymi nakładami finansowymi w adaptację budynków.   

- Wszystkie budynki mam dość nowe, bo 4, 5-letnie. Więc u mnie w gospodarstwie nie musiałem nic modernizować. - Dodaje rolnik.  

Natomiast Tomasz Tymiński utrzymuje opasy w dwóch systemach. Z tym, że zwierzęta certyfikowane mają lepsze warunki.  

- Cześć obory mam na uwięziówce, tam są zwierzęta nie certyfikowane, a drugą część obory mam wolnostanowiskową i są tam zwierzęta objęte certyfikacją. Są to przede wszystkim jałówki, bo w systemie QMP, można je utrzymywać do wieku 24 miesięcy. - Dodaje rolnik. 

Podobał się artykuł? Podziel się!