Jak podano, pierwsze przypadki choroby, która nie przenosi się na człowieka, stwierdzono w piątek; dzień wcześniej hodowcy z okręgu Buzau wezwali weterynarza do zwierząt, u których zauważyli niepokojące owrzodzenia.

Testy wykonane u zwierząt w regionie dały wynik pozytywny na obecność wirusa choroby niebieskiego języka, przenoszonego przez owady z rzędu muchówek.

Choroba nie odbija się negatywnie na jakości sanitarnej mięsa, w przeciwieństwie do tzw. choroby szalonych krów, ale może mieć niekorzystny wpływ na płodność zwierząt. Powoduje ponadto konsekwencje ekonomiczne, ze względu na koszty dezynfekcji i innych procedur obliczonych na powstrzymanie przenoszenia się wirusa.

Nie sprecyzowano, u ilu sztuk bydła stwierdzono obecność wirusa. Władze w Bukareszcie "zawiadomiły kraje członkowskie Unii Europejskiej i Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt o wystąpieniu choroby w Rumunii" - podała ANSVSA.

Chorobę niebieskiego języka, uważaną do końca lat 90. za egzotyczną, stwierdzono po raz pierwszy w 2006 roku w Holandii, a następnie w innych krajach Europy Zachodniej.

Podobał się artykuł? Podziel się!