Ten artykuł ma prawo kandydować do miana rolniczego absurdu roku. Pewien rolnik postanowił oszczędzić na drożejącej kukurydzy i zastąpić ją... cukierkami popularnej firmy.

Prawdopodobnie cała ta historia nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie dociekliwość jednego z amerykańskich policjantów. Była już noc, kiedy na komisariat w Dodge County w stanie Wiskonsin zadzwonił pewien kierowca, którego zaniepokoiła dziwna barwa lokalnej drogi. Ostrzegł on stróża prawa, że droga mieni się różnymi barwami i sprawa wygląda mu na tę z gatunku paranienormalnych.

Policjant nie przestraszył się zgłoszenia, w rozmowie z dziennikarzem przyznał, że w życiu miewał nie jedno dziwne wezwanie. Po dotarciu na miejsce zdarzenia, stróż prawa ze zdziwieniem potwierdził, że droga przybrała dziwną różową barwę. Nie było to jednak wcale wynikiem działania obcej cywilizacji. Na drodze leżało tysiące porozrzucanych cukierków marki Skittels. Choć trudno w to uwierzyć, nie to było w tej historii najdziwniejsze...

Nieustępliwy policjant postanowił udać się w ślad za cukierkowym tropem. Dotarł do rolnika, który przyznał, że kupił kilkaset kilogramów przeterminowanych cukierków, które były sprzedawane za półdarmo. Ku zdumieniu policjanta, przyznał, że nie kupił ich dla siebie, a dla bydła mięsnego.  Czemu? Ponieważ jest to tańsza alternatywa dla wciąż drożejącej kukurydzy.

Po tym, kiedy policjant wrzucił informację o dziwnym przypadku na portal Facebook, sprawą zainteresowały się media. Postanowiły skontaktować się z producentem cukierków - korporacją Mars, która przyznała, że nie mieli świadomości o tym, że wycofane przez nich cukierki służą jako pokarm dla zwierząt. Przyznali również, że partia słodyczy, wieziona przez rolnika, nie pochodziła z ich hurtowni.

Co ciekawe amerykańscy badacze potwierdzili, że cukierki, nie są szkodliwe akurat dla parzysokopytnych ssaków przeżuwaczy. O tym, że amerykańscy farmerzy skupują produkty z cukierni i piekarni wiedzieli od dawna. Jak przyznał John Waller, profesor żywienia zwierząt na University of Tennessee - cukierki posiadają lekkostrawne węglowodany, potrzebne do prawidłowego rozwoju zwierząt.

Pojawia się więc pytanie, od kiedy karmienie zwierząt słodyczami jest przez Amerykanów praktykowane?

Okazuje się, że ta historia sięga dziesięcioleci, a szczególnie popularna stała się w 2012 roku, kiedy ceny kukurydzy mocno poszybowały w górę. Anonimowi amerykańscy rolnicy przyznali, że cukierki są nie tylko tańsze, ale także bardzo pożywne.

Co zatem można znaleźć w jadłospisie amerykańskiego bydła?

Ciastka, płatki śniadaniowe, skórka pomarańczowa, suszone owoce, muszle taco, grillowana kukurydza, łuski nasion bawełny, produkty ryżowe, produkty ziemniaczane, granulki orzechowe no i oczywiście cukierki.

Przy okazji tej historii amerykańscy farmerzy przekonali się jeszcze o jednym. Cukierki nie tylko nie szkodzą ich bydłu, po ich zjedzeniu dobrze mają się także ptaki, które oblegają teraz obklejoną drogę w Dodge County.

Podobał się artykuł? Podziel się!