PRZEGLĄD PRASY: To ważne, bo na razie trafiają one do puli krajowej. Szansę na ich wykup mają tylko najwięksi producenci, których u nas po prostu nie ma - podkreśla marszałek Grabczuk.

- Takie rozwiązanie pozwoli utrzymać dotychczasowy poziom produkcji mleka i dochodów z mleczarstwa także w słabszych ekonomicznie województwach. Najgorsze, że obecna sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla naszych prężnie działających zakładów mleczarskich - tłumaczy Grabczuk. - Dlatego mam nadzieję, że premier Donald Tusk weźmie pod uwagę mój apel.

Jak tłumaczą w Urzędzie Marszałkowskim, obecnie w województwie lubelskim mleko produkowane jest w 41 tysiącach gospodarstw. Jednak od tzw. roku kwotowego 2008/2009, który rozpoczyna się już 1 kwietnia, liczba ta zmniejszy się o około 37 tysięcy. Wynika to z faktu, że w ubiegłym roku Agencja Rynku Rolnego przeprowadziła zmasowany wykup kwot od drobnych producentów, którym nie opłaca się produkować mleka na sprzedaż (do jej zasobów trafiło ponad 90,5 mln kg). Teraz są one w tzw. rezerwie krajowej. A tu zasady są już bezlitosne: największe szanse na dodatkowe limity mają dostawcy hurtowi i tzw. rolnicy rozwijający produkcję. W tym ostatnim przypadku muszą oni udokumentować, że przekraczają normalnie przyznane kwoty o minimum 10 tys. kg, co dla naszych gospodarstw jest wynikiem nieosiągalnym. miech

Lubelszczyzna jest za biedna i ma zbyt rozdrobnioną produkcję. Do tego, nagłe zdjęcie dużej ilości surowca z lokalnego rynku może skutkować tym, że mleczarniom w województwie nagle zabraknie surowca. Podobne problemy dotyczą również podkarpackiego i świętokrzyskiego

Źródło: Kronika Tygodnia