Zbyt długie cząstki słomy umożliwią zwierzęciu sortowanie dawki i ta część strukturalna nie zostanie pobrana. Z kolei zbyt mocne jej rozdrobnienie nie przyniesie pożądanego efektu.

Tu sprawdza się metoda naszych dziadków, którzy wykorzystywali sieczkarnie - lady.

Jest to urządzenie unikatowe. Co prawda w wielu gospodarstwach stare lady zastąpiły wozy paszowe czy sieczkarnie samobieżne, jednak słoma pocięta w sieczkę o długości ok. 2 - 5 cm jest nie do zastąpienia w tworzeniu struktury fizycznej dawki.

- Sieczkarnie, oprócz rozdrobnienia, nadają sieczce również pewną ostrość, która potęguje wydzielanie śliny przez krowę, tym samym poprawiając buforowanie treści żwacza. Krótko mówiąc, daje to efekt praktycznie nieosiągalny w wozie paszowym - mówi dr Marcin Gołębiewski z Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW.

Zachowanie odpowiedniego pH żwacza jest powiązane z fizjologią przeżuwaczy i nie wolno o tym zapominać.

W przypadku żywienia wysokowydajnych krów mlecznych, opartego na kiszonkach oraz ze znacznym udziałem pasz treściwych w dawkach pokarmowych, a także rozdrobnieniu tych pasz, buforowanie zyskuje jeszcze większą rangę.

Jest to ogromne wyzwanie, zwłaszcza w przypadku krów w początkowej fazie laktacji, przy spadku pobrania pasz i pogłębiającym się ujemnym bilansie energetycznym.

Słomy w dawce nie powinno zabraknąć. Co więcej dodatki substancji buforujących można ograniczyć lub całkowicie wyeliminować, jeśli w dawce znajduje się słoma.

Podobał się artykuł? Podziel się!