Dzięki fachowej pomocy i cennym radom, weterynarz zyskał zaufanie wielu rolników w regionie. Lekarz weterynarii, Robert Popławski jest specjalistą chorób przeżuwaczy. Jego żona, Maja Popławska specjalizuje się w chorobach małych zwierząt.
Do pierwszego gospodarstwa, którego właścicielem jest pan Roman Kunikowski, dr Popławski umówiony jest z samego rana. Zgłoszenie dotyczy inseminacji. Krowa była już inseminowana, jednak najprawdopodobniej nie udało jej się zacielić. - Z poprzedniego badania nie wynikało, żeby były jakieś nieprawidłowości - tłumaczy dr Popławski. Pierwszą czynnością, jaką wykonuje, jest wziernikowanie, aby obejrzeć szyjkę macicy. Po nim następuje badanie manualne per rectum.
- Krowa nie jest cielna - potwierdza dr Popławski. Podczas badania okazuje się jednak, że jest stan zapalny macicy, który mógł mieć wpływ na to, że poprzednia inseminacja nie powiodła się. Nie ma jednak przeciwskazań, aby wykonać kolejną. Popławski zaleca jednak wykonanie delikatnej płukanki na dwa dni po inseminacji, w celu podleczenia i złagodzenia zapalenia.
Po badaniu krowy przychodzi pora na wybór nasienia buhaja.
- Niech obniża komórki somatyczne... no i daje łatwe porody... - mówi hodowca i podkreśla, że cena nasienia ma być „przystępna". - Tak to wygląda najczęściej - tłumaczy Popławski - liczy się przede wszystkim cena, nasienie ma być tanie, a cielę stosunkowo niewielkie, zapewniające łatwość ocielenia.
Wybór pada na nasienie buhaja Orlando. Ma on przekazać cechy, na które zwraca uwagę hodowca.
- Obniżona zawartość komórek somatycznych, którą ma zapewnić buhaj, oczywiście nie rozwiązuje problemu. Na wysoką zawartość komórek somatycznych u krów w stadzie składa się wiele czynników, między innymi błędy żywieniowe - tłumaczy dr Popławski. - Ja mogę jedynie doradzić rolnikowi takiego, czy innego buhaja, ale ostateczna decyzja należy do niego - dodaje, przygotowując się do zabiegu.
Inseminacja przebiega bardzo szybko. Zamrożone nasienie zostaje „przywrócone do życia" w łaźni z ciepłą wodą o temperaturze ok. 35-37˚C przez ok. 30 sekund. Trochę dłużej należy ocieplać słomki grubsze. - Wszelkie inne „domowe" sposoby rozmrażania nasienia są niedopuszczalne - tłumaczy dr Popławski. Teraz należy jeszcze rozgrzać pistolet, by osiągnął temperaturę zbliżoną do ludzkiego ciała, a następnie zdezynfekować go. Wszystkie czynności trwają bardzo krótko. Po chwili zabieg jest zakończony. - Trzeba będzie jeszcze podać płukankę, a potem już tylko czekać - mówi dr Popławski. Jeszcze tylko sprawy formalne... i trzeba jechać dalej.