Jednym z największych problemów z którym borykają się hodowcy bydła mlecznego jest zdrowotność ich stada. Krowy rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, czyli w Polsce ponad 90 proc. pogłowia krów mlecznych mają wysokie wymagania dotyczące ich utrzymania oraz przede wszystkim żywienia, przez co w Polsce jest duża grupa hodowców, których stada nie mają pokrytych pewnych potrzeb, a to może być powodem wystąpienia problemów zdrowotnych.

Wiele mówi się o większej zdrowotności krów innych ras użytkowanych mlecznie. Dla przykładu w skandynawskich programach hodowlanych (skandynawskie rasy czerwone: norweska, szwedzka czy duńska) duży nacisk jest kładziony na zdrowotność wymion. Rasy bydła, jak np. simmental czy montbeliarde wywodzą się z terenów górskich przez co mają silne nogi i zdrowe mocne racice.

Rasy te są dwukierunkowego użytkowania co oznacza, że w ich budowie pewną część stanowią również mięśnie, których na drodze selekcji zostały pozbawione krowy rasy wykorzystywanej jedynie w kierunku produkcji mleka – holsztyńsko-fryzyjskiej.

- Krzyżowanie międzyrasowe nie jest jednak rozwiązaniem na wszystko, a krowy mieszańce również wymagają - jak wszystkie krowy produkujące mleko, przede wszystkim bardzo dobrych pasz – bo nie da się przecież zrobić mleka z powietrza. Niemniej jednak zwierzęta te efektywniej wykorzystują zadaną paszę – tłumaczy holenderski hodowca Henk Schoonvelde.

W jego opinii tym co zabija krowy holsztyńsko-fryzyjskie jest tłuszcz. Ponieważ na drodze selekcji stworzono krowę o suchej budowie ciała, która odkłada rezerwy w tłuszczu, a nie w mięśniach. Mobilizacja tych rezerw przynosi szereg powikłań metabolicznych u HF-a, a mieszańce radzą sobie z nią doskonale.

- Choroby metaboliczne praktycznie nie dotykają moich zwierząt. Ketoza występuje u 1-2 proc. stada rocznie, gorączka mleczna stanowi pojedyncze przypadki, a w ogóle nie występują przemieszczenia trawieńca. Co ważne w moich warunkach produkcyjność czystych holsztynów i mieszańców utrzymuje się na zbliżonym poziomie, z tym że mieszańce wymagają mniejszych nakładów pracy, opieki czy żywienia – co czyni produkcję mleka w stadzie mieszańców bardziej opłacalną niż czystorasowych HF – wyjaśnia Hodowca.

Zdaniem Henka Schoonvelde większa efektywność produkcji w przypadku utrzymania krów mieszańców jest związana przede wszystkim właśnie z wyższą zdrowotnością i przez to niższymi nakładami na leczenie krów i niższe nakłady pracy.

- Brak problemów z mastitis to więcej mleka dostarczonego do skupu i mniej antybiotyków zużytych na leczenie. Incydentalne wystąpienie chorób metabolicznych to również więcej mleka i brak problemów w rozrodzie, a także mniej interwencji weterynarza. Większa długowieczność jest skutkiem wyższej zdrowotności, a korzyść z niej to mniejsze koszty brakowania. Dlatego też uważam, że z mieszańcami efektywność produkcji mleka jest wyższa – przekonuje Hodowca.