W Traktacie Akcesyjnym zapisano, że będziemy mogli w tym roku powiększyć krajową kwotę mleczną o 403 mln l mleka z tak zwanej rezerwy restrukturyzacyjnej. Rolnicy będą mogli się o nią starać od 1 kwietnia. Ale, niestety, nie wszyscy. Posłowie z PSL wnieśli bowiem poprawkę do projektu ustawy, że w pierwszej kolejności swoje kwoty mleczne będą mogli powiększyć rolnicy, którzy mają kwoty mniejsze niż 800 tys. l mleka. W takiej wersji projekt ustawy trafił do Senatu i wszyscy byli przekonani, że Senat poprawkę tę odrzuci.

Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka skierowała do senatora Jerzego Chróścikowskiego, przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska Senatu RP, pismo z wnioskiem, aby z ograniczenia w przydziale dodatkowej kwoty wyłączyć te gospodarstwa, które są objęte oceną wartości użytkowej bydła i biorą udział w krajowym programie doskonalenia genetycznego bydła.

Jak uzasadnialiśmy swój wniosek? Doskonalenie genetyczne bydła jest najważniejszym celem zarówno krajowej hodowli, jak i Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Podstawowym warunkiem realizacji tego celu jest ocena wartości użytkowości mlecznej krów. W Polsce objętych jest nią tylko 18 proc. krów, gdy w krajach UE średnio 50–60 proc., a w Holandii, przodującej w europejskiej hodowli, 80 procent. Kraje te mogą szczycić się wynikami pracy hodowlanej, co zapewnia im zbyt na materiał hodowlany, zarówno na jałówki, jak i nasienie buhajów. Od tych krajów dzieli nas więc duży dystans. Nie zmniejszymy go takimi decyzjami, jakie ostatnio podjął nasz Sejm i Senat. Z grupy gospodarstw biorących udział w programach doskonalenia bydła nie można wyłączać tych od lat zajmujących się oceną bydła, wspierających strategię państwa i wspomagających pozostałych producentów mleka nowoczesną genetyką.

Na około 300 tys. gospodarstw zarejestrowanych w Agencji Rynku Rolnego jako dostawcy mleka do mleczarni, tylko 18 tys. jest objęte oceną wartością użytkowości mlecznej krów. Wśród nich jest zaledwie 500 gospodarstw, które mają kwotę mleczną przekraczającą 800 tys. l mleka. Są wśród nich zarówno gospodarstwa indywidualne, jak i słynne ośrodki hodowli zwierząt zarodowych, mające w naszym kraju największe doświadczenia z hodowlą bydła holsztyńskiego, które zdominowało produkcję mleka, jak i największe sukcesy na krajowych wystawach hodowlanych. Z ich dorobku czerpią wszyscy polscy hodowcy.

Przyszłość tych największych i najlepszych gospodarstw stanęła teraz pod dużym znakiem zapytania. Wiele z nich przekroczy w tym roku swoje kwoty mleczne i zapłaci wysokie kary pieniężne. Gdy zostaną pozbawione możliwości powiększenia kwoty mlecznej, będą musiały zmniejszyć stada nawet o 100 krów. Spowoduje to na pewno ograniczenie krajowego programu hodowlanego. Gospodarstwa te w ciągu ostatnich kilku lat bardzo dużo zainwestowały w rozwój hodowli i chowu bydła, przygotowując się do nowych warunków produkcyjnych, wynikających z kwotowania produkcji mleka. W tych inwestycjach brano pod uwagę możliwość powiększenia kwoty z rezerwy krajowej. I nagle zmienia się warunki działania tych gospodarstw.

A jakie były argumenty senatorów za pozostawieniem poprawki ograniczającej dostęp do dodatkowej kwoty dla największych gospodarstw? Senatorowie mówili, że jeszcze nie tak dawno w gospodarstwach były 3–4 krowy, dające po 4000 l mleka i było dobrze. Mówili także, że mleko z dużych obór, w których wydajność krów przekracza 7000 l, jest chore, więc trzeba dać szansę mniejszym gospodarstwom.

I takie argumenty zadecydowały o tym, że naszym najlepszym gospodarstwom hodowlanym ograniczono możliwość dalszego rozwoju.                                   

Źródło "Farmer" 06/2006