Naukowcy z Aarhus University w Danii, University of Liege w Belgii oraz MTT Agrifood Research w Finlandii we współpracy z Duńskim Centrum Doradztwa Rolniczego i Skandynawskim Centrum Oceny Genetycznej Bydła odkryli genomiczną delecję, która zaburza płodność i wydajność mleczną w tym samym czasie. Odkrycie to może pozwolić na wyjaśnienie wieloletnich problemów z jakimi borykają się hodowcy bydła mlecznego, a mianowicie negatywnej korelacji między płodnością i produkcją mleka.

Przez wiele ostatnich lat wydajność skandynawskich krów kierowała się w jednym, wyraźnym kierunku – w górę. Było to skutkiem ukierunkowanych programów hodowlanych jak również nowoczesnych metod pracy hodowlanej. Pomimo nałożenia wielkiej wagi w celach hodowlanych bydła skandynawskiego nie uzyskano znaczącej poprawy płodności tamtejszych zwierząt.

Zarówno naukowcy jak również rolnicy i doradcy uważali do tej pory, że za słabe wyniki rozrodu krów mlecznych odpowiedzialny jest ujemny bilans energii wysoko wydajnych krów w szczycie laktacji. Obecnie już wiadomo, że ujemna korelacja wydajności mleka i płodności krów mlecznych jest częściowo wynikiem prostej delecji – mutacji w sekwencji genów.

Odkrycie to obejmuje cztery geny jako wariant sprawczy i wykazuje, że delecja jest mutacją recesywną śmierci embrionu. Oznacza to, że zarodki obumierają, a ciąża jest przerywana lub notowana jako nieudany zabieg inseminacji. Fakt, że jest to mutacja recesywna oznacza, że oboje z rodziców muszą być nosicielami tej cechy by przekazywać ją cielętom – zarodkom.

Buhaje przenoszące ową mutację mogą być jednak rutynowo identyfikowane w trwających obecnie programach selekcji genomowej, a unikając doboru zwierząt (nosiciel z nosicielem), możliwe jest osiągnięcie bardzo szybkiej poprawy płodności krów ras skandynawskich.

Powodem dla którego mutacja ta stała się tak powszechna jest jej powiązanie z wysoką produkcją mleka. Hodowcy wybierając osobniki do poprawy mleczności, nieświadomie wybierali również osobniki przenoszące śmiertelność zarodków.