PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Wykrywa ruję oraz schorzenia

Autor: Łukasz Głuchowski

Dodano: 08-10-2017 07:21

Tagi:

W sierpniowym "Farmerze" zamieściliśmy nasze pierwsze wrażenia dotyczące urządzenia firmy Dramiński - wykrywacza rui dla bydła. W poniższym tekście przedstawiamy nasze dalsze refleksje oraz wyniki przeprowadzonego testu.



Zgodnie z zapowiedziami z sierpniowego numeru naszego miesięcznika, prezentujemy wyniki testu wykrywacza rui firmy Dramiński.

Czytaj więcej: Sposób na cichą ruję i nie tylko

Test polegał na codziennym badaniu grupy niecielnych krów, analizie wyników, a następnie ich weryfikacji. Naszym celem było wykrycie rui, ze szczególnym naciskiem na ruję bezobjawową, czyli tzw. cichą. Zakładany cel się powiódł.

WYNIKI TESTU

Przykład wyników badań można zobaczyć na wykresie nr 1. Przez jedenaście kolejnych dni wyniki dla danej samicy mieściły się w zakresie od 250 do 330 jednostek. Dwunastego dnia badania (5 VIII) wynik nagle spadł do wartości 220 jednostek, by kolejnego dnia mocno wzrosnąć (o 90 jednostek). To właśnie takie zmiany wartości pomiaru świadczą o wystąpieniu rui. W przypadku badanej samicy ani zachowanie ani żadne zewnętrzne objawy nie wskazywały na występowanie rui. Dlatego aby zweryfikować działanie urządzania i poprawność naszego badania, zleciliśmy badanie samicy lekarzowi weterynarii. Lekarz weterynarii, posiłkując się aparatem USG, potwierdził wystąpienie rui.

Przy okazji badania naszej "rujowej" samicy zaleciliśmy badanie innych krów. Wśród nich znalazła się samica, której wyniki badań wykrywaczem rui były trudne do przeanalizowania (wykres nr 2 - naprzemienne okresy mniejszych i większych wyników). Jak okazało się podczas badania, samica ma na jednym jajniku ciałko żółte przetrwałe, natomiast na drugim wytworzyła się torbielowatość. Taka patologia układu rozrodczego spowodowała rozchwianie gospodarki hormonalnej oraz nietypowe wyniki badania oporności elektrycznej śluzu pochwowego.

URZĄDZENIE SPRAWDZA SIĘ

Naszym zdaniem, wykrywacz rui Dramiński sprawdza się w swym podstawowym zadaniu. Dodatkowo, urządzenie jest pomocne również przy ujawnianiu nieprawidłowości w funkcjonowaniu układu rozrodczego. Szczegółowa diagnoza w takich przypadkach wymaga jednak badania USG przeprowadzonego przez lekarza weterynarii. Po zmianach wartości ciężko ustalić, czy mamy do czynienia z ciałkiem żółtym przetrwałym czy z cystą. Może się również okazać, że nietypowe wyniki są spowodowane błędami przy wykonywaniu pomiarów. Dlatego ważne, aby badanie wykonywała zawsze ta sama osoba, działająca według takiej samej metody za każdym razem. Wkładanie sondy na różną głębokość bądź zabrudzenie elektrod powodują, że wyniki nie są prawidłowe.

CZYSTE ELEKTRODY TO PODSTAWA

Działanie wykrywacza rui firmy Dramiński polega na pomiarze oporności śluzu pochwowego, co odbywa się za pomocą dwóch elektrod znajdujących się na końcu sondy. Czystość elektrod ma niebagatelne znaczenie dla poprawnego wykonywania pomiarów. Jakiekolwiek zabrudzenia (śluz, kał, pozostałości po środkach dezynfekcyjnych) powodują, że pomiar nie jest prawidłowy.

Przekonaliśmy się o tym na własnym przykładzie. Jak pisaliśmy w poprzednim artykule dotyczącym wykrywacza rui, podczas testu zdecydowaliśmy się na roztwór nadmanganianu potasu o stężeniu 0,025 proc. (1,5 g środka na 6 l wody), który jednak po dłuższym czasie stosowania wytrąca się na elektrodach, powodując zafałszowanie wyniku. Efekt naszego niedopatrzenia widać na wykresie nr 3. Wraz z kolejnymi dniami testu wartości pokazywane przez wykrywacz rosły, przekraczając poziom typowy dla bydła. Po dokładnym oczyszczeniu elektrod (16 VII) wyniki wróciły do normy. Wpływ na wyniki ma również sam śluz rujowy, dlatego mycie urządzenia pomiędzy badaniem kolejnych krów ma znaczenie nie tylko bioasekuracyjne.

Dobry sposób na sprawdzenie czystości elektrod i poprawności działania urządzenia podpowiedział nam sam producent. Do testu potrzebny jest nam roztwór soli (szczypta na szklankę wody) oraz pasta zrobiona z proszku do prania rozpuszczonego w niewielkiej ilości wody. Najpierw myjemy elektrody pastą i płuczemy je pod bieżącą wodą. Następnie dokonujemy pomiaru i zapamiętujemy wynik. Potem powtarzamy mycie i dokonujemy kolejnego pomiaru. Czynności powtarzamy, aż kolejne pomiary będą dawały taki sam wynik, co świadczy o wyczyszczeniu e lektrod.

PODSUMOWANIE

Urządzenie jest proste w działaniu, jednak jego prawidłowa obsługa wymaga wprawy oraz przestrzegania pewnych zasad. Badanie za pomocą wykrywacza pozwala na wykrycie tzw. cichych rui oraz nieprawidłowości w funkcjonowaniu układu rozrodczego samic. Jednak musimy pamiętać, że dokładna diagnoza wymaga przeprowadzenia badań przez lekarza weterynarii.

Artykuł ukazał się we wrześniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (2)

  • Marcin 2017-10-08 18:59:12
    Kupiłem to 15 lat temu dla bydła teraz przeszedłem na USG.ale dla małych gospodarstw polecam choć trzeba bardzo dbać o higienę tego urządzenia.
  • T. B. 2017-10-08 14:14:53
    Mam wersję dla loch. Bardzo skuteczne urządzenie. Jedyny i najważniejszy problem polega na tym, że sonda łamie się jak zapałka i przez lata nic nie poprawiono. Mój egzemplarz był już 2 razy w serwisie, w końcu zacząłem sam kleić.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 23.20.7.34
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!