W ostatnim czasie wiele się mówi na temat umów o wolnym handlu m.in. z Kanadą czy Wielką Brytanią, stojącą u progu Brexitu. Spore emocje w ostatnim czasie wzbudza również negocjowana umowa o wolnym handlu z Nową Zelandią, która jest 8. producentem mleka na świecie.

Nowa Zelandia produkuje 4767 kg mleka na osobę rocznie, przez co zmuszona jest do eksportu 90 proc. swojej produkcji. Kraj ten odpowiada również za niemal jedną trzecią światowego handlu produktami mlecznymi. W związku z tym poszukuje nowych rynków zbytu, aby poradzić sobie z tak dużą nadwyżką produkcji.

Główne kierunki eksportowe Nowej Zelandii to m.in. rynek chiński, japoński oraz kraje ASEAN. W przypadku ułatwionego dostępu do rynku UE, na który składa się ponad 500 mln konsumentów, mogłoby to wywołać negatywne konsekwencje dla europejskiego mleczarstwa.

W sprawie umowy o wolnym handlu między UE a Nową Zelandią interweniowała u ministra rolnictwa Polska Izba Mleka, sygnalizując obawy dotyczące przyszłości polskiego i europejskiego sektora mleczarskiego. Minister Krzysztof Jurgiel poparł stanowisko PIM w tej kwestii, wskazując, że liberalizacja wprowadzana w sposób niekontrolowany może zakłócić funkcjonowanie rynków rolnych w UE.

Podczas Rady Ministrów Rolnictwa krajów UE Krzysztof Jurgiel zaproponował, aby z liberalizacji aspektów handlowych zostały wyłączone produkty mleczarskie.

Podobał się artykuł? Podziel się!