Dlaczego konieczna jest zmiana naszego indeksu selekcyjnego w hodowli bydła? Powodów jest bardzo dużo, na co zwracali uwagę także uczestnicy dyskusji o pracy hodowlanej w stadzie krów, jaka toczyła się na naszych łamach przez cały ubiegły rok. Ale jeden powód wydaje się najważniejszy: od tej zmiany zależy bowiem, czy nasza hodowla będzie się w ogóle liczyć na świecie i jakie będą dalsze jej losy.

Polska hodowla bydła i produkcja mleka zrobiły w ostatnich latach ogromne postępy. Producenci mleka przywiązują coraz większą wagę do jakości zwierząt hodowlanych, wybieranych do doskonalenia krów, i szukają takich buhajów, które zapewnią nie tylko wysoką produkcję krów, ale także możliwość długiego ich utrzymywania w stadzie i brak kłopotów z wycieleniami czy komórkami somatycznymi. Coraz mniej takich buhajów znajdują w kraju, gdyż z naszego indeksu selekcyjnego mogą się niewiele dowiedzieć. Kupują więc nasienie buhajów zagranicznych, o których wiedzą wszystko, co ich interesuje.

Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka chce to jak najszybciej zmienić. Reprezentuje bowiem interesy hodowców, którym nie jest obojętne, kto ma zarabiać na polskiej hodowli. Niepokoją się także nasze stacje hodowlane, które stają się coraz bardziej bankami nasienia buhajów zagranicznych, a nie ośrodkami krajowego postępu hodowlanego. Dlatego Federacja zaprosiła do współpracy naukowców i przedstawicieli stacji hodowlanych, aby opracować nowy indeks selekcyjny, który obejmie jak najwięcej cech, nie tylko charakteryzujących produkcję mleka, lecz także związanych z płodnością, łatwością wycieleń, szybkością oddawania mleka czy liczbą komórek somatycznych w mleku.

Najważniejsze było ustalenie, od czego mamy zacząć. Czy zmiany mają być rewolucyjne, czy też mają stopniowo zmieniać dotychczasowy indeks? Wszyscy są za tym drugim rozwiązaniem, gdyż nagłe zmiany w hodowli nigdy dobrze się nie kończą. Zdecydowano więc, że pozostanie stara struktura indeksu, w którym ilość białka w mleku będzie miała dwukrotnie większą wartość od ilości tłuszczu i do tej cechy będzie się dodawać nowe, związane z rozrodem, pokrojem, liczbą komórek somatycznych, długowiecznością krów. Za przedwczesne uznano propozycje, aby w indeksie zwiększyć znaczenie białka w stosunku do tłuszczu, nawet jak 4:1. Nasz rynek mleczarski jest nadal bardzo niestabilny i nie można uważać za nieważne, ile krowa daje tłuszczu w mleku. Osoby zaproszone przez Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka do współpracy mają w możliwie najkrótszym czasie zdecydować, jakie cechy i w jakiej kolejności będą włączane do nowego indeksu. Jest to ważne dlatego, że trzeba będzie zacząć oceniać krowy pod względem tych cech i poddawać je obróbce statystycznej. Musimy mieć bowiem własną bazę statystyczną, aby na tej podstawie prowadzić trafną selekcję zwierząt. W przeciwnym wypadku doskonalenie krajowego indeksu znowu zostanie odłożone na później.

Na szczęście Instytut Zootechniki w Krakowie już od 1999 r. opracowuje dane statystycznie dotyczące wielu cech związanych z rozrodem i pokrojem krów. Ma więc już wypracowaną metodykę gromadzenia i opracowywania danych. Nie trzeba będzie długo czekać na informacje o komórkach somatycznych w mleku, gdyż podczas każdego próbnego udoju rejestruje się ich liczbę i dane te trafiają do Instytutu Zootechniki, gdzie są opracowywane. Prof. Andrzej Żarnecki, który kieruje w Instytucie tymi pracami, ocenia, że do końca roku będziemy już znać wyniki. Profesor twierdzi także, że w tym roku mogą być także przygotowane pierwsze szacunki długowieczności krów.Zespół zajmujący się pracami nad nowym indeksem uważa, że najważniejsze jest jak najszybsze wprowadzenie do indeksu cech związanych z rozrodem, na przykład okres międzyciążowy i łatwość porodów, budową wymienia i nóg oraz liczbą komórek somatycznych. Cechy te można szybko wprowadzić, biorąc za wzór indeksy z innych krajów, a potem stopniowo przystosowywać je do warunków krajowych, do czego Instytut Zootechniki jest już dobrze przygotowany. Opracowanie nowego indeksu selekcyjnego wiązać się będzie także z większymi wymaganiami wobec hodowców. Ich współpraca z zootechnikami oceny będzie musiała być ściślejsza i rzetelniejsza, aby zbierane przez zootechników informacje hodowlane były jak najdokładniejsze.

Polski indeks selekcyjny w hodowli bydła obejmuje tylko cechy produkcyjne: ilość tłuszczu i białka w mleku. Nic natomiast nie wiadomo o cechach, które ogólnie nazywa się funkcjonalnymi, takimi jak rozród, łatwość porodów czy długowieczność krów. Od tych cech zaś - w nie mniejszym stopniu niż produkcja mleka - zależy zysk, jaki hodowca może osiągnąć ze swojego stada. We wszystkich krajach liczących się w hodowli bydła już dawno dodano do indeksów cechy funkcjonalne. Leżało to bowiem w interesie hodowców.

Źródło: "Farmer" 03/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!