Pan Maciej Andrzej Mirski, były kierownik polskiego działu we francuskiej firmie «Bel Group», jednej z największych światowych producentów serów, obecnie jest dyrektorem Szostkinskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Produkcji Serów w obwodzie Sumskim, czołowego producenta serów żółtych w Ukrainie, właścicielem którego jest obecnie firma «Bel Group». Udzielił on wywiadu dziennikarzowi informacyjnej agencji "AgroUkraina”. Oto jego obszerne fragmenty.

Dla czego Francuzi są zainteresowani rynkiem ukraińskim?

Przyczyną jest liczebność ludności. Ukraina to olbrzymi rynek, nawet w porównaniu z rynkami europejskimi, i rynek ten stale rozwija się. Chcą na nim być obecni wszystkie duże europejskie przedsiębiorstwa i Bel Group nie jest wyjątek.

Dlaczego właśnie Szostkinskie przedsiębiorstwo?

Nabycie takiego przedsiębiorstwa może być dobrym startem dla rozpoczęcia większego biznesu w Ukrainie. 

Od czego zaczęła Bel Group na Ukrainie?

Najpierw badaliśmy rynek, zapoznawaliśmy się z produkcją przedsiębiorstwa, z jakością mleka, pracownikami. Teraz inwestujemy w Szostkinski zakład: w 2007-2008 roku otrzymaliśmy od właściciela prawie 11 milionów euro na inwestycje. 

Co zmieniło się w przedsiębiorstwie przez  ostatni rok?

Zmieniły się przede wszystkim ilości produkcji. Zwiększyliśmy wydajność o jedną trzecią.

Jakie macie plany odnośnie produkcji?

Planujemy produkować 50 ton serów na dobę.

Wiadomo, że pogłowie bydła na Ukrainie wciąż zmniejsza się. Większa część mleka jest produkowana w gospodarstwach domowych. Jak zaopatrujecie przedsiębiorstwo surowcem mlecznym?

Kupujemy 50 proc. mleka od firm rolnych, a 50 proc. od gospodarstw domowych. Odnośnie surowca dostarczanego z firm rolnych, to niestety nie odpowiada on normom europejskim. O mleku z gospodarstw domowych, nawet nie chce się mówić. 

Jakie według Pana, są wymagania co do jakości mleka? 

Odpowiednio do norm i standardów ukraińskich. Obowiązują one od trzydziestu lat i nie odpowiadają standardom bezpieczeństwa, stosowanym w UE.