Jak ważne w produkcji mleka są pasze objętościowe nie trzeba przypominać. Natomiast nadal wiele do życzenia pozostaje w kwestii ich produkcji, przechowywania i pobierania. Prof. dr hab. Zygmunt M. Kowalski z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie poruszył istotny problem zagrzewania się kiszonek z kukurydzy.

Profesor przypomina, by zwracać uwagę na problem zagrzewanie się kiszonek gdyż niewłaściwa produkcja oraz jej nieodpowiednie wybieranie prowadzi do wzrostu poziomu alkoholu w kiszonkach.

- Jeszcze do niedawna analizy laboratorium UR w Krakowie – mówił prof. Kowalski – wykazywały 0,3 proc. etanolu w kiszonkach. Obecnie zdarzają się już kiszonki z kukurydzy z zawartością powyżej 1 proc. etanolu. Można sobie żartować, że fajnie jest krowom spożywać alkohol, ale jeżeli krowa zjada dziennie 35 kg kiszonki z kukurydzy o zawartości 1,5 proc. etanolu, to oznacza, że wypija 300-400 ml czystego spirytusu.

Alkohol fatalnie wpływ na wątrobę, zwłaszcza należy pamiętać, że krowy HF mają odwieczny problem z wątrobą. Faktem jest, że część spożytego z kiszonką etanolu metabolizują bakterie ale pozostała część dostaje się do krwi i uszkadza wątrobę.

Jak mówił, główną przyczyną nadmiernej zawartości alkoholu w kiszonce jest dostęp powietrza, spowodowany nieprzykryciem lub niedbałym przykryciem silosu, rozerwaniem folii. O dostępie powietrza decyduje również sposób pobierania kiszonki; jeśli pobiera się ją z całej powierzchni, zamiast metodą „wgryzania się” w silos, wówczas ilość napowietrzonej kiszonki jest większa. Nagrzewanie się kiszonki ma miejsce szczególnie w skrajnych rejonach pryzmy, gdzie masa nie jest wystarczająco ubita.  

- Sposobem na poprawienie efektywności kiszonki jest spryskiwanie „ściany” kiszonki kwasem propionowym po wybraniu jej warstwy. Zimą stosowanie tego zabiegu nie jest konieczne, ale w kwietniu, maju, czerwcu  bardzo wskazane. Celem hodowcy jest bowiem posiadanie krów HF ze  zdrowymi wątrobami a jak mogą być zdrowe wątroby jeżeli muszą ciągle walczyć z truciznami – alkoholem, mykotoksynami. To jest zresztą działanie, które przekłada się na pieniądze. Dużo jest jeszcze  do zrobienia w zakresie poprawy jakości pasz objętościowych, są olbrzymie rezerwy i należy je wykorzystać dla poprawy efektywności produkcji - podkreślił prof. Kowalski podczas konferencji-szkolenia dla rolników, zorganizowanej w Sokołach.