Jak pisze w miesięczniku „Bydło” dr Irena Kukułka, w wodach tych stwierdzono nawet 20-krotne przekroczenie dopuszczalnego stężenia tych składników. Podaje przykład studni, w których woda zawierała 450 mg azotu azotanowego w litrze, gdy norma dla wody pitnej wynosi 10 mg, a warunkowo do picia dopuszczalna jest woda zawierająca 30 mg. Także zawartość potasu dochodziła do 100 mg potasu w litrze, gdy już 5 mg wskazuje na eutrofizację wody. Obecność w wodzie azotu azotanowego i potasu wskazuje na skażenie wód nawozami mineralnymi i organicznymi, które zawierają dużo tych składników. Powodem takiego zanieczyszczenia może być także dopływ ścieków. Niebezpieczne jest szczególnie nawożenie dużą ilością gnojowicy, zawierającej znaczne ilości potasu.

Według tych samych badań Katedry Łąkarstwa AR w Poznaniu nieźle jest natomiast z wodami wodociągowymi ze studni głębinowych, którymi w większości można bez obaw poić zwierzęta. Ale i w tym wypadku spotyka się wodę z, jak pisze dr Kukułka, zadziwiająco dużym stężeniem azotanów i potasu przez cały okres wegetacji. Taką wodą nie można poić zwierząt.

Dużym ryzykiem jest pojenie bydła wodą w rzekach. Dotyczy to wprawdzie Wielkopolski, gdzie były robione badania, ale na pewno w innych rejonach kraju nie jest lepiej. Otóż połowa badanych rzek w Wielkopolsce wykazywała nadmierne stężenie azotu azotanowego, przekraczające normę 10 mg w litrze. Jeszcze gorzej jest pod względem zawartości potasu, gdyż ponad 80 proc. wód tych cieków zawierała więcej niż 5 mg potasu w litrze.

Źródło: "Farmer"16/2007