W rozmowie z dr Kaczorem pytaliśmy, co jest głównym bodźcem do wprowadzania zautomatyzowanego systemu żywienia krów?

- Przede wszystkim precyzyjnie ustawiona dawka pokarmowa w systemie TMR, oraz oszczędność paszy, ale również drugi czynnik, który jest może ważniejszy od pierwszego dla człowieka, czyli zmniejszenie nakładów pracy – uważa dr Kaczor.

Według jakich kryteriów powinniśmy dobierać technologię żywienia do swojego gospodarstwa?

- Przede wszystkim musimy brać pod uwagę wielkość stada i układ technologiczny obory. Na pewno dla mniejszych stad, w granicach 60. krów, dobrym rozwiązaniem jest pierwszy stopień automatyzacji, czyli mieszalnik stacjonarny i dodatkowo przenośnik taśmowy do zadawania pasz. Natomiast przy większych stadach 100-300 krów, odpowiednim rozwiązaniem jest automatyzacja 2. stopnia, czyli automatyczne ważenie, mieszanie, jak również automatyczne zadawanie, z tym, że w tym przypadku konieczna jest kuchnia paszowa z zasobnikami – tłumaczy ekspert.

Który system jest w Polsce najpopularniejszy?

- Trudno do końca określić, ponieważ są w Polsce trzy systemy firm: DeLaval, Gea Farm i Lely. Istnieje za mało doświadczeń w warunkach polskich, aby wskazać, który system jest lepszy. Natomiast Skandynawowie upatrzyli sobie system wózkowy zadawania paszy, czyli wózek podwieszony na szynie rozdaje paszę na stół paszowy. Z kolei system przenośników taśmowych jest stosowany w mniejszych gospodarstwach w krajach alpejskich. Jednak według ekspertów niemieckich przyszłość leży w zadawaniu pasz za pomocą wózków podwieszonych na szynie.