Pierwszy pokos zbierany był w tym roku już nawet 16 kwietnia, jednak większość użytków zielonych pierwszy raz była cięta w ostatnim tygodniu kwietnia i pierwszych dniach maja. Korzystne do wzrostu traw warunki pogodowe pozwoliły na osiągnięcie odpowiedniej do zbioru wysokości traw - dla przypomnienia jest to średnia wysokość runi równa wysokości butelki piwa.

Dla określenia odpowiedniej wilgotności materiału zbieranego na kiszonkę warto przynajmniej wykorzystać metodę polową, zwaną „regułą praczki". Polega ona na ręcznym wykręceniu garści roślin - dokładnie tak samo jak podczas wyciskania wody z prania. W zależności od „szkoły", wynik świadczący o optymalnym terminie rozpoczęcia zbioru, to:

Brak możliwości wyciśnięcia strugi wody z wykręcanego materiału, wilgoć odczuwana na dłoniach podczas wykręcania. Wilgoć nie wycieka w postaci strugi wody podczas wykręcania, źdźbła traw nie łamią się.

Zielonka z drugiego pokosu zazwyczaj przesycha na pokosach znacznie szybciej niż z pierwszego, dlatego do zebrania materiału o optymalnej zawartości suchej masy bardzo ważne jest możliwie najbardziej precyzyjne określenie odpowiedniej do rozpoczęcia zbioru wilgotności, a także tempo zbioru. Zbyt pochopne podjęcie decyzji o zbiorze (zbyt duża wilgotność) może się wiązać ze stratami spowodowanymi złym profilem fermentacji lub rozwojem bakterii gnilnych, zbyt późne (zbyt mała wilgotność) to znowu straty powodowane najczęściej przez trudności w należytym zagęszczeniu i wypchnięciu powietrza z pryzmy.

Przy korzystnych warunkach pogodowych, głównie sumie opadów, w dalszych miesiącach roku możliwy jest zbiór nawet 5 pokosów - co niejednego rolnika napawa optymizmem.

Podobał się artykuł? Podziel się!