Tegoroczne upalne dni raczej mamy już za sobą, jesteśmy również bogatsi o pewne doświadczenia. Skutki stresu cieplnego mogą znacząco wpłynąć na efekt ekonomiczny gospodarstw mlecznych.

Choć w naszym klimacie okres wysokich temperatur jest raczej krótki to jednak coraz częściej mówi się o stresie cieplnym i jego odbiciu na produkcyjność krów mlecznych. Jak więc radzą sobie hodowcy zajmujący się tym kierunkiem produkcji zwierzęcej, których gospodarstwa znajdują się w bardziej „gorących” strefach klimatycznych?

Na całym świecie coraz częściej spotykane jest  chłodzenie krów mlecznych przy pomocy rozpylanej wody, co najczęściej jest wykonywane w poczekalni do hali udojowej.

W Izraelu na samo chłodzenie krów zużywane jest 300 litrów wody dziennie. Jest ona rozpylana podczas przebywania krów w poczekalni, gdyż wtedy zwierzęta przebywają na ograniczonej powierzchni – w dużym zagęszczeniu. Woda jest najpierw rozpylana po czym natryski się zamykają i włączany jest system wentylacji – tłumaczy Gernot Ströbel z Josera GmbH.

W Polsce również można spotkać się z podobnymi systemami chłodzenia zwierząt. Instalacje są jednak kosztowne i w polskich warunkach klimatycznych trudno o ich amortyzację. Istnieje jednak możliwość obniżenia kosztów instalacji chłodzenia przez jej wykonanie na własną rękę.

Sama instalacja jest banalnie prostym połączeniem przewodów i dysz. Do jej wykonania wykorzystaliśmy elementy stosowane w opryskiwaczach polowych (przewody i dysze), nie ma również systemu sterowniczego więc koszty jego amortyzacji są praktycznie zerowe – mówi zarządca pomorskiego gospodarstwa.

Natrysk włącza się przez otwarcie kranu. Z dysz woda jest rozpylana w postaci mgiełki, a dodatkowo wentylator wspomaga efekt chłodzenia. Koszt całej instalacji był niewielki, bo zaledwie kilkaset złotych, budowa jest prosta, elementy są tanie, a efekt w upalne dni zgodny z zakładanym – dodaje. Podobał się artykuł? Podziel się!