W artykule „Wiarygodność pilnie poszukiwana”, opublikowanym w „Farmerze” nr 8, redakcja zaprezentowała założenia AltaAdvantage – innowacyjnego programu testowania buhajów w Stanach Zjednoczonych, realizowanego przez firmę Alta. W komentarzu do tego programu Artur Cholewicki, przedstawiciel amerykańskiej firmy hodowlanej ABS, zarzucił autorowi polskiej wersji informacji nieścisłość tłumaczenia, nawet celową manipulację. Poddał także w wątpliwość rewolucyjność charakteru samego programu.

W przesłanej redakcji informacji prasowej Alty była mowa o stadach produkcyjnych, w których program AltaAdvantage ma zapewnić wiarygodność pochodzenia wszystkich córek uczestniczących w programie.  W wersji opublikowanej w „Farmerze” użyto natomiast pojęcia stada użytkowe. Zarówno redakcja, jak i autor komentarza doskonale zdają sobie sprawę, że testowanie buhajów nie odbywa się w stadach użytkowych zarówno w Polsce (w stadach tych nie prowadzi się kontroli użytkowości mlecznej), jak i w Stanach Zjednoczonych. Nie było więc intencją polskiego autora informacji o AltaAdvantage pomijanie jakiegokolwiek słowa będącego w wersji amerykańskiej tego artykułu w celu wprowadzenia hodowców w błąd. Jedynym słowem, które nie zostało użyte z owej oryginalnej wersji, były „stada komercyjne”, a więc nastawione wyłącznie na maksymalizację zysków. W USA jest to typowe, gdyż większość stad produkcyjnych kieruje się wyłącznie maksymalizacją przychodów. Jedynym powodem nieużycia owego słowa jest fakt, że w Polsce nie ma tego rodzaju klasyfikacji stad. Naturalne bowiem jest, iż znakomita większość stad w Polsce chce osiągać maksymalny bądź optymalny poziom produkcji i jej opłacalności.

Kolejnym argumentem, wysuniętym przez Artura Cholewickiego jest zarzut, że popełniliśmy „poważny błąd merytoryczny, nazywając różne PTA indeksami”. Dziękując za obszernie wyjaśnienie tłumaczenia oraz znaczenia, czym jest PTA, czyli Przewidywana Zdolność Przekazywania, jednocześnie informujemy, iż całkowicie zasadne jest nazwanie wartości PTA indeksem z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że istota obliczania PTA odpowiada słownikowemu pojęciu indeks. Po drugie dlatego, że większość hodowców w Polsce używa właśnie takich określeń: indeks mleka buhaja, indeks tłuszczu czy białka. Nawet używając słowa indeks, Alta podała skrót PTA w pierwotnej wersji artykułu, co daje każdorazowo możliwość poprawnego zrozumienia przedstawianych informacji.

Dodatkowo autor komentarza ironizuje, pisząc: „jak na ironię w informacji prasowej Alty dwa indeksy – TPI i Net Merit – nie są przez autora nazwane indeksami”. Otóż zachęcamy do ponownego przeczytania streszczenia tekstu zaprezentowanego przez redakcję „Farmera”. W obu wypadkach użyto słowa indeks.

Wyjątkowość programu testowania AltaAdvantage polega na 100-procentowej wiarygodności pochodzenia córek, które wchodzą w skład wyceny danego buhaja. Nie zaś, jak pisze Artur Cholewicki, całkowita gwarancja niezmienności wyceny. Niestety, nie ma metody doskonałej, by po urodzeniu 5 córek buhaja oszacować „bez pudła” jego wartość hodowlaną. Alta zrobiła jednak jeden znaczny krok do przodu:  chce zagwarantować pochodzenie potomstwa wchodzącego w skład wyceny. Wydaje się to z pozoru łatwe, ale żadna inna firma hodowlana w USA nie zdecydowała się na badanie wszystkich córek wchodzących w skład wyceny ich buhajów.Program AltaAdvantage rozpoczął się w 1999 r. i wszystkie, nawet już wycenione buhaje Alty, mają zidentyfikowane (poprzez badanie DNA) córki. Nieprawdą jest (co stwierdza autor komentarza), że jedynie dwa buhaje ukończyły ten program testowania i to w lutym 2006 r., a nie w sierpniu 2005 r. To stwierdzenie to kolejna manipulacja faktów: dwa buhaje: Dixie-Lee Whitie i Ronland Jolly jako jedyne miały w lutym 2006 r. wszystkie córki wycenione w stadach biorących udział w programie AltaAdvantage. 60 proc. córek naszych wszystkich buhajów ma już w swej wycenie córki w stadach Advantage, a niektóre buhaje, zwłaszcza te, które uzyskały pierwszą wycenę podczas ostatnich dwóch wycen: lutowej i majowej w roku 2006, mają ponad 90 proc. takich córek.

Faktem jest, iż nie można cofnąć czasu, gdy nasze buhaje były testowane zgodnie z modelem przyjętym przez wszystkie firmy hodowlane w USA. Ale od roku 1999 robimy to inaczej, by zapewnić wiarygodność, której inni nie są w stanie zagwarantować. Dziś jedynym wskaźnikiem wiarygodności wyceny buhaja jest powtarzalność jego wyceny. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że powtarzalność to wypadkowa liczba córek, liczby ich laktacji oraz rozproszenia w różnych stadach – niestety, powtarzalność nie uwzględnia poprawności pochodzenia córek. A więc jeśli w wycenie buhaja są córki z niepoprawnie zidentyfikowanym pochodzeniem – powtarzalność obarczona jest błędem. I o ile ten problem (niewłaściwego stwierdzania pochodzenia) jest marginalny w Holandii, Kanadzie czy Polsce (co wynika głównie z wielkości stad), o tyle w USA, gdzie w stadach nierzadko utrzymywanych jest 3000 krów, możliwości poprawnej identyfikacji, w tym kolczykowania cieląt, są utrudnione. A dziś wiemy, że średnio 25 proc. córek jest błędnie zidentyfikowana i to nie w stadach użytkowych (w których nie testuje się buhajów), lecz w tych, gdzie testuje się amerykańskie buhaje.

Nieuzasadnione jest stwierdzenie Artura Cholewickiego, że ewentualne owocne efekty programu AltaAdvantage, które już dziś są niepodważalne, mogą być szybko wdrożone przez inne firmy hodowlane. Okres testowania buhaja trwa średnio 5 lat (od urodzenia do otrzymania pierwszej oficjalnej wyceny), a więc chcąc dziś kopiować ten dobry system, zawsze naśladowca będzie o 5 lat za AltaAdvantage. Dziś mamy 7. rok funkcjonowania AltaAdvantage, a więc dystans ten nawet się powiększył.

Źródło "Farmer" 11/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!