Ustawa paszowa zakazująca stosowanie pasz genetycznie modyfikowanych, według aktualnych informacji, ma wejść w życie w 2019 r. do tego czasu są jeszcze praktycznie dwa lata, podczas których można się stopniowo przestawiać na nowy model żywienia zwierząt. Jednak spora część producentów musi te zmiany wprowadzać już teraz.

W zeszłym roku wytwarzanie produktów mlecznych z surowca pochodzącego od krów żywionych bez udziału pasz genetycznie modyfikowanych rozpoczęła Piątnica. Podobny krok postanowiło wykonać kilka innych mleczarni, będących znaczącymi graczami na rynku mleka. W gronie tym mają się m.in. znaleźć: SM Spomlek, SM Mlekpol, Polmlek, a także OSM w Łowiczu.

Tego rodzaju zmiana powoduje sporą rewolucję w przypadku zarządzania produkcją w gospodarstwie. Przede wszystkich wymaga ścisłego przestrzegania reżimu dotyczącego stosowanych pasz, co tyczy się nie tylko krów mlecznych, ale wszystkich grup wiekowych utrzymywanych w gospodarstwie.

W związku z tym na usta wielu rolników ciśnie się pytanie: czy nie można było z tym jeszcze zaczekać? Tego rodzaju wątpliwości wśród producentów są jak najbardziej zrozumiałe, gdyż to oni ponoszą największe koszty tej transformacji, które z pewnością będą wyższe niż dotychczas.

Z wprowadzeniem zmian w żywieniu krów mlecznych będą miały trudności przede wszystkim gospodarstwa utrzymujące wysokowydajne zwierzęta. Tam będzie trudno zastąpić śrutę poekstrakcyjną sojową inną paszą białkową. Z kolei śruta pochodząca z soi niemodyfikowanej genetycznie jest znacznie droższa, co wpłynie na wzrost kosztów produkcji. Na rynku paszowym w ofercie wielu firm pojawiły się już linie produktów bez udziału komponentów modyfikowanych genetycznie, jednak ich cena jest wyraźnie wyższa w porównaniu do pasz konwencjonalnych opartych na soi modyfikowanej genetycznie.

Motywacją do przeprowadzania zmian w gospodarstwie mogłaby być wyższa cena mleka wyprodukowanego bez wykorzystania pasz genetycznie modyfikowanych, jednak nie zapowiada się, aby surowiec wytworzony tą metodą miał być skupowany po wyższych stawkach. Tak więc wychodzi na to, że moda na mleko bez GMO odciśnie piętno na producentach w postaci wyższych kosztów produkcji i dodatkowych kontroli, których i tak jest już niemało.

Podobał się artykuł? Podziel się!