- Problem rozpoczyna się od samego początku, czyli od porodu.  Jeżeli w kojcu jest niski poziom sanitarny wówczas występuje większe ryzyko, że dojdzie do powikłań u młodych prosiąt przy gojeniu pępka po odcięciu pępowiny. Na początku przepuklina może być mało widoczna, jednak wraz ze wzrostem zwierzęcia zaczyna się coraz mocniej uwypuklać. Pomoc weterynaryjna w tym przypadku polega na ingerencji operacyjnej - lecz jest jednak zabiegiem nieopłacalnym. Lepszym rozwiązaniem jest kontynuowanie tuczu maksymalnie do wagi końcowej 60 kg, później już ryzykujemy znaczącymi spadkami przyrostów u zwierzęcia – mówi lek. wet. Wojciech Łużyński.

Innym rodzajem przepukliny, która jest uwarunkowana genetycznie jest przepuklina mosznowa. Tutaj już warunki higieniczne panujące w chlewni nie odgrywają większego znaczenia, gdyż przenoszą ją na potomstwo w największym stopniu knury.

Jednak lekarze weterynarii szybko zauważają początki tej przepukliny u osesków w trakcie kastracji, dzięki czemu jest skutecznie usuwana – tłumaczy lek. wet. Wojciech Łużyński.