Informacja o rzekomym skażeniu dioksynami jaj pochodzących z wiejskich, ekologicznych gospodarstw wywołała poruszenie wśród naszych czytelników. Poprosiliśmy o informację autora badań.

„Sam jestem zdziwiony skalą problemu, jaki nagłaśniają media – odpisał nam prof. Adam Grochowalski. - Używanie określenia, że badane przez nas jaja były tzw. ekologiczne jest nie do końca właściwe i może źle być interpretowane w odniesieniu do prawdziwie, ekologicznie wytwarzanych jak w odpowiednio do tego przygotowanych i prowadzonych fermach. 

Odpowiadam zatem na Pani pytania:

 1. jakie badania przeprowadzono (skala, wielkość próby), aby dojść do wniosku, że jaja zakupione "od lokalnych indywidualnych dostawców" zawierają niedopuszczalne stężenia dioksyn

Przedmiotem badania było około 20 jaj pochodzących od losowo pobranych (kleparz, indywidualni gospodarze) zarówno przez przedstawicieli Alarmu Smogowego w Krakowie, jak i osoby prywatne.

To nie duża skala badań, ale jednocześnie badano jaja z dużych farm.

2. czy badane były jaja od innych dostawców

j.w.

Ponadto badane były produkty zawierające jaja w proszku, jako dodatki paszowe i niektóre komponenty na bazie jaj do produktów żywnościowych.

3. czy innego rodzaju produkty rolnicze były badane pod tym względem 

Laboratorium nasze bada wiele produktów rolniczych, ale nie było zainteresowania (zleceniodawców), aby badać inne produkty z terenów, z których pobrano problematyczne jaja.

4. czy wcześniej przygotowywano już podobne badania (np. czy badano kury)

Tak, kury były wielokrotnie badane (mięso kurze i tłuszcz drobiowy, ale fermowy), od dużych producentów.

5. na jakiej podstawie powiązano stężenie dioksyn i stan zanieczyszczenia powietrza, czy wykluczono np. drogę pokarmową jako źródło skażenia (pasze).

Z informacji uzyskanych prywatnie wynika, że jaja w których wykryto podwyższoną zawartość dioksyn nie były karmione paszą dostępną w handlu, ale kury żywiły się w przydomowych zagrodach.