Za bezpieczeństwo żywności produkowanej w sposób wielkoprzemysłowy od dawna odpowiadają specjalnie powołane służby. Jakość mięsa kontrolują weterynaryjni inspektorzy a emisję zanieczyszczeń Ministerstwo Środowiska. Co miałby więc robić zespół powołany przez Resort Rolnictwa? Dokładnie to samo, bo jego zdaniem, dotychczasowe wyniki kontroli nie przynoszą wystarczających efektów.

Władysław Serafin, Krajowy Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych: - Wydaje nam się, że nie ma w tej chwili nagromadzenia faktów, które te służby stwierdzają.

Troska o środowisko to jedno a ochrona interesów rolników to drugie. Zadaniem zespołu jest zwiększanie konkurencyjności drobnych hodowców z dużymi fermami. Krótko mówiąc ograniczanie wielkoprzemysłowej produkcji.

Roman Wierzbicki, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”: - Nie można koncentrować trzody chlewnej tylko w wielkoprzemysłowej produkcji, likwidując drobną produkcję, która jest bardziej ekologiczna.

Powołaniem zespołu oburzeni są właściciele ferm, bo dla nich sprawa jest jednoznaczna.

Leszek Kawski, Krajowa Rada Drobiarstwa: - Dla mnie jest to w podtekście propozycja korupcyjna. Przyjedzie komisja i powie. „No, chłopie tu na ciebie źle patrzą, ale jak zapłacisz 100 tys. zł na związek, to może komisja już do ciebie nie przyjedzie.”

- Zarzuty odpiera główny ich adresat - Władysław Serafin, przewodniczący nowopowstałego zespołu. - Nie widzę tu charakteru korupcjogennego. Jeszcze mi tu nikt nic nie zaproponował – powiedział.

Oprócz działaczy organizacji i samorządów rolniczych, w skład grupy weszli między innymi przedstawiciele resortu rolnictwa, Agencji Restrukturyzacji i związku hodowców trzody chlewnej. Pierwszych wizytacji właściciele ferm mogą się spodziewać w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

Źródło: Agrobiznes